Jedzie, jedzie pan, pan

Patataje

W tego rodzaju zabawach, dorosły „podrzuca” dziecko siedzące na jego kolanach poprzez rytmiczne ich unoszenie i opuszczanie lub „huśta”: unosi i opuszcza dziecko siedzące na jego nodze w górę i w dół. Dlatego badacz folkloru dziecięcego Jerzy Cieślikowski dla tekstów folkloru, w których ten motyw jest obecny, używa nazwy Patataje, jednak ta nie rozpowszechniła się w polskiej folklorystyce. Mnie ona bardzo przypadła do gustu, gdyż oddaje charakter oraz intencje tych zabaw. Jak podaje tradycja, zabawy te tworzone były przez dorosłych, głównie mężczyzn, dla dzieci, co potwierdzają liczne przykłady z życia codziennego i literatury. Jak pokazują prowadzone przez mnie badania, ten rodzaj zabawiania dziecka stanowi biologiczną odpowiedź na zapotrzebowanie układu nerwowego na bodźce stymulujące dojrzewanie. Rytmiczny ruch ciała w górę i w dół ma bezpośredni wpływ na kształtowanie poczucia świadomości własnego ciała oraz rozwój i prawidłowe funkcjonowanie układu przedsionkowo-proprioceptywnego (to układ odpowiedzialny za równowagę organizmu). Rytmiczny ruch ciała oraz przenoszenie jego ciężaru w przestrzeni połączone z artykulacją sylab dźwiękonaśladowczych typu: pa-ta-taj, o-pa, o-pa, laj-laj nacechowanych emocjonalnie ma realny wpływ na rozwijającą się mowę, wiążąc dźwięk z desygnatem (w tym wypadku koniem), ale również z całą sytuacją jazdy na  koniu, zachowaniem i życiem zwierzęcia. Często również w tego typu zabawach  właściwy tekst jest zastępowany np. „kląskaniem” – ruchem języka w górę i w dół naśladującym stukot końskich kopyt. Ten spontanicznie wplatany element ruchowy stanowi bardzo efektywne i niezbędne dla rozwoju mowy ćwiczenie języka. Innym elementem usprawniania artykulacyjnego, spontanicznie włączanym do patatajowych zabaw, są onomatopeje w postaci rytmicznie powtarzanych określeń: patataj, patataj, pokrzykiwania hop, hop czy laj, laj, laj.

Analiza patatajów zapisanych w dostępnych źródłach oraz materiałów własnych zebranych na terenie Polesia Zachodniego wyłaniają, w mojej ocenie, dwa rodzaje zabaw. Są one ściśle związane z odmianami ruchu. Pierwszy rodzaj stanowią te, w których siedzące na kolanach dorosłego dziecko jest rytmicznie „podrzucane”. Ten rodzaj zabawy dzieli się zazwyczaj na trzy fazy. W zależności od wariantu reprezentuje status społeczny jeźdźców np.: pana, chłopa i Żyda lubodzwierciedla rodzaje jazdy bądź podłoża, po jakim porusza się koń. Oczywiście pan jedzie najbardziej po kawaleryjsku, w siodle, kolano wtedy unosi się rytmicznie. Chłop jedzie „na oklep”, ale trzyma się dzielnie. Pod Żydem koń skacze na boki. To już jazda byle jaka, jak czytamy u Cieślikowskiego, roztrzęsiona i w każdej chwili grożąca upadkiem, gdyby nie ręce rodzica – „irracjonalna” pomoc z zewnątrz. Ostatnią grupą, najsłabiej jeżdżącą w tego typu zabawach, są kobiety. Za Żydem jadą Żydóweczki, które pogubiły „patyneczki” – płytkie trzewiki (patynki). Za chłopem natomiast jedzie baba, która „z konika spada”. Kiedy w patatajowych wariantach pojawiają się kobiety, jazda znacznie przyspiesza, jest bezładna, bardzo szybka i prowadzi do upadku, który jest bardzo wyczekiwanym przez dziecko momentem. Wtedy następuje koniec zabawy, by po chwili rozpoczęła się na nowo.

Żydóweczki obecne są w wariancie tej zabawy, który zanotowałam we wsi Głębokie w gminie Uścimów:
Wieś Głębokie, data zapisu: 12.04.2004 r.
Wykonawca: Anna Wołowicz (ur. 1920)

Zapisała: Ewa Kuszewska
Jedzie, jedzie pan, pan
Na koniku sam, sam
A za panem chłop, chłop
Na koniku hop, hop
A za chłopem Żyd, Żyd
Na koniku hyc, hyc
A za Żydem Żydóweczki
pogubiły patyneczki

A jaj, jaj!

Wariant, w którym „baba z konika spada”, pochodzi ze zbiorów własnych i został zanotowany został podczas zajęć z dziećmi. Jedna z obecnych na zajęciach babć w odpowiedzi na zaśpiewany przeze mnie początek Jedzie, jedzie pan… włączyła się do śpiewu i po wersie Jedzie, jedzie chłop, chłop na koniku hop, hop dośpiewała: …A za chłopem baba i z konika spada.
Wariant ten brzmi następująco:
Jedzie, jedzie pan, pan

Na koniku sam, sam
A za panem chłop, chłop
Na koniku hop, hop
A za chłopem baba
I z konika spada!

Innymi ciekawymi wariantami tego rodzaju są patataje jednoczęściowe, oparte na jednostajnym, powtarzającym się ruchu, któremu towarzyszy tekst, np.: Tak Pan jedzie po obiedzie, sługa za nim ze śniadaniem. Ten powtarzany do znudzenia rym obrazuje nieudolnego sługę, który źle wypełnia swoje obowiązki.

Wątek niezdarnej kobiety w żartach męskich lub motyw niezdarnego Żyda czy leniwego sługi w zabawach szlacheckich mógł stanowić przedmiot rozrywki i zabawy. Nam, współczesnym ukazuje on relacje społeczne, dawne postrzeganie roli kobiet, sposób traktowania słabszych, niżej postawionych w hierarchii społecznej. Dziś powyższe teksty folkloru budzą odmienne skojarzenia, a wręcz gorszą, kojarzą się negatywnie, obraźliwie. Powyższe warianty właściwie nie pojawiają się we współczesnych zabawach z dziećmi. Ten wątek przemian w tekstach folkloru domaga się rozwinięcia, ale o tym będzie więcej w następnych Elemele-folkach.

Istnieją takie warianty patatajów (i to właśnie one stosowane są podczas zajęć logorytmicznych z dziećmi), w których ruchy kolan rodzica stanowią ilustrację rodzaju podłoża, po którym „jedzie koń”, np.:
Równa droga, równa droga,
Piach, piach, piach,
Kamienie, kamienie, kamienie,
I bach!

Po równej drodze koń jedzie miarowo, więc kolana dorosłego unoszą się i opadają w stałym rytmie zbliżonym do końskiego kłusu. Po piachu, zgodnie z intonacją przedłużanego słowa „powoli”, kolana wraz z siedzącym na nich dzieckiem, mocno wychylając się, kołyszą na boki. Po kamieniach „koń” podrzuca jak w galopie. Tutaj metrum przechodzi w trójmiar, triole na słowie „kamienie”, co ostatecznie wyrzuca jeźdźca z „siodła”. Na słowie bach rodzic rozsuwa kolana, a dziecko, oczywiście w sposób kontrolowany i przy asekuracji dorosłego, spada z kolan.

Drugi rodzaj patatajów związany jest z innym rodzajem ruchu, kiedy dorosły, siedząc w pozycji „noga założona na nogę”, huśta na niej dziecko, płynnie się porusza, balansuje, kołysze się w kierunkach góra-dół. Współcześnie ten rodzaj zabawiania dziecka dość rzadko pojawia się w repertuarze. Taki stan rzeczy w mojej ocenie, może wynikać z faktu, że ten sposób ruchu raczej ma charakter płynny, kołyszący w kierunkach góra-dół i stanowi bardziej analogię kołysania niż metrorytmicznych powtarzalnych schematów. Uniemożliwia silne zaznaczenie akcentów metrycznych, których domaga się metafora jazdy konnej oraz tekst zabaw. Ciekawy wariant patatajowej zabawy, w którym dorosły, trzymając dziecko za ręce, unosi i opuszcza nogę, na której ono siedzi, zanotowałam z prześmiewczym tekstem we wsi Głębokie. Być może wariant ten był stworzony przez kobiety jako odpowiedź dla wariantów męskich. Pochodzi on z własnego archiwum, został przekazany przez mamę Joannę Starownik (ur. 1950), która jako babcia w ten sposób zabawiała i rozśmieszała swoje wnuczki:
Wieś Głębokie, data zapisu: 5.11.2017 r.
Wykonawca: Joanna Starownik (ur. 1950)

Zapisała: Ewa Kuszewska
Jedzie kareta do kościoła,
Panna młoda jest wesoła,
A Pan młody zasmucony
Bo narobił w kalesony.

Ten wesoły wariant stosowany podczas domowych igraszek z dziećmi, nie nadaje się jednak do zastosowania podczas zajęć grupowych z rodzicami i dziećmi.

Oto opis adaptacji patatajów do współczesnych warunków zabawy z dziećmi w żłobku lub klubie dziecięcym, z wykorzystaniem rekwizytu. Stanowi on propozycję zabawy rozwijającej i wspomagającej integralny rozwój dziecka.

Prowadzący-opiekun siedzi na podłodze i trzyma przed sobą koło hula-hop; wokół koła siedzą dzieci, trzymając je oburącz. Prowadzący porusza rytmicznie kołem w gorę i w dół, narzucając sposób ruchu trzymającym je dzieciom, które temu ruchowi się poddają. Sposób poruszania ilustruje tekst zabawy, który recytuje prowadzący:
Równa droga… na tych słowach dorosły porusza miarowo kołem w górę i w dół, imitując jazdę w tempie kłusu. Piach, piach… dorosły kręci kołem raz w prawo raz w lewo, powodując delikatne skręty/ półobroty całego ciała dziecka.
Kamienie, kamienie… prowadzący porusza kołem bardzo szybko, krótkimi ruchami, bezładnie. Ilustrując jazdę po wybojach, doprowadza do oderwania się dzieci od koła.

Zabawę kończy zawołanie: bach! – wtedy koło spada na podłogę. W tym momencie dzieci, zaangażowane w zabawę, w emocjonalnej radości, wzorem obręczy i zachęcone okrzykiem, również się przewracają. Ten moment zabawy powoduje zaskoczenie, ale i radość co sprawia, że dzieci domagają się powtórek.

Ewa Kuszewska
Absolwentka Muzykologii KUL oraz Logopedii UW, doktorantka na Wydziale Humanistycznym w Instytucie Nauk o Sztuce KUL.

Redakcja na stronie Alicja Jasińska, studentka e-edytorstwa i technik redakcyjnych
 

Skrót artykułu: 

Patataj, patataj, pojedziemy w cudny kraj! – pisała Maria Konopnicka w krótkim wierszu dla dzieci, ilustrując tym słowem jazdę konno. Autorka, w swojej poezji często staje się etnografką, która z dużą precyzją i czujnością badacza oddaje ówczesną rzeczywistość i tradycje. Onomatopeja patataj rzeczywiście bardzo często pojawia się w zabawach z małym dzieckiem naśladujących jazdę na koniu, stanowiąc jej dźwiękonaśladowczą ilustrację.

fot. z arch. aut.

Dział: 

Dodaj komentarz!