Ostatnio marzy mi się projekt międzynarodowy, a w zasa dzie między-tatarsko-narodowy. Taki, który prezentowałby muzykę Tatarów rozproszonych po świecie, miotanych dawniej wyrokami carów i dyktatorów po całej Eurazji. Projekt ten wymagałby współpracy ze specja listami języków turkijskich, muzykami i etnomuzykologami, którzy specjalizują się w muzyce wielu regionów Eurazji, nie tylko tej z Krymu czy znad Wołgi. Jeśli jesteś takim specjalistą, koniecznie skontaktuj się ze mną. Marzy mi się również, by obecna ministra kultury doceniła wartość muzyki folkowej i tradycyjnej oraz przywróciła świetność programu EtnoPolska. W obecnej polityce kulturalnej programy folkowe zostały bardzo niedoszacowane finansowo z ogromną szkodą dla polskiej kultury, o czym wnikliwie mówił ostatnio Mateusz Dobrowolski z Radiowego Centrum Kultury Ludowej Polskiego Radia. Chciałabym też, żeby polskie miasto znów gościło WOMEX. Byłoby świetnie – nie trzeba byłoby nigdzie wy latywać, by posłuchać najlepszych koncertów sceny world music. Może mógłby to być Lublin w 2029 roku, wszak będzie Europejską Stolicą Kultury? Chciałabym, żeby Eda Diaz i Erol Josué wystąpili w Polsce.
Karolina Cicha
Artystka zafascynowana tradycyjną muzyką mniejszości północno-wschodniej Polski. Jej płyty „Ta ny” oraz „Sad” były nominowane do Fryderyków w kategorii album roku muzyka korzeni. Karolina Cicha zdobyła Grand Prix i Nagrodę Publiczności podczas Konkursu Muzyki Folkowej „Nowa Tradycja” w ramach Festiwalu Folkowego Polskiego Radia oraz występowała podczas Oficjalnej Selekcji WOMEX.
Elegancko nam się marzy wielka trasa koncertowa po uzdrowiskach. Od Polanicy po Busko Zdrój z piosenka mi wprawiającymi kończyny w ruch. Po drodze chętnie zawitamy do Lublina, Krakowa, Gdańska czy Wrocławia. W stolicy chcemy grać tak często i gęsto jak dotąd. W kontekście wymarzonych zmian w muzyce folkowej – może to już czas na wzmożoną integrację wiejsko-miejską? Chce my słyszeć więcej ballad podwórzowych na festiwalach muzyki folkowej – to nasz postulat!
Justyna Jary i Alegancka Kapela
Zespół kontynuujący miejskie tradycje muzyczne – od ballad podwórzowych po piosenki z rewii i kabaretów. Jak niegdyś Stanisław Grzesiuk, artyści ukazują stolicę poprzez dawne i nowe dzielnicowe opowieści. Według rankingu „Polityki” ich płyta „Praskie Bal lady” to jedna z dziesięciu najlepszych polskich płyt 2023 roku.
Marzą mi się zmiany nie w muzyce, a w scenie folkowej, we wszystkich jej frakcjach. W zbyt wielu miejscach obserwuję coś na kształt drugiej fazy życia Indian Ameryki Północnej w rezerwatach. Niedofinansowanie, ban w mediach publicznych i prywatnych, ban w akademiach i szkołach – każda kolejna upływająca pięciolatka pokazuje mi, że progres na tych frontach jest pozorny, a z każdą kolejną generacją, która nie przebija szklanego sufitu – karłowacieją ambicje. Jak wzorem barona Münchhausena wyciągnąć się samemu z bagna? Po pierwsze – sukcesja. Dzisiejsi dyrektorzy, prezesi i przewodniczący naszego półświatka muszą odejść do drugiego kręgu. Nie widzę ani jednej eksponowanej struktury ruchu bez głębokiego, jawnego lub ukrytego, kryzysu przywództwa. Po drugie – wymagajmy od polityków, by na serio zajmowali się sprawami kultury i nie odpuszczajmy walki o każdy grosz finansowania folkloru. Scena albo będzie umiała się zorganizować i upomnieć o swoje, albo zaraz jej nie będzie. Po trzecie – rozumiejąc głębię kultury tworzonej przez żywego człowieka, scena folkowa musi być w absolutnej awangardzie zwalczania raka na cywilizacji, jakim jest generatyw na AI. Zero tolerancji dla slopizacji Rzeczypospolitej. Brzmi to wszystko patetycznie – takie czasy, lepszych może nie być.
Mateusz Dobrowolski
Muzykant-bębnista, dziennikarz, manager. Współtworzy nagradzaną polsko-białoruską grupę Hajda Banda/ Гайда Банда. Prowadzi warsztaty i praktyki gry na bębnie obręczowym z uczniami z Polski i zagranicy. Współpracownik dwutygodnik.com, „Songlines Magazine”, RCKL Polskie go Radia i „Jazz Forum”.
Naszym muzycznym marzeniem jest zobaczyć ponowny rozkwit muzyki irlandzkiej i szerzej celtyckiej w Polsce, szczególnie wśród młodszego pokolenia. Mamy poczucie, że jeszcze jakiś czas temu była ona u nas wyraźniej obecna, a dziś najczęściej funkcjonuje w środowisku, które się starzeje, przez co coraz bardziej brakuje osób w wieku 20–30 lat wśród wykonawców tego gatunku. To o tyle zaskakujące, że muzyka irlandzka jest dziś zjawiskiem globalnym, a jej melodie stały się uniwersalnym językiem, dostępnym dla instrumentalistów, wokalistów i tancerzy na całym świecie. To bogata, żywa tradycja, dająca ogromne możliwości rozwoju i radości z grania, niezależnie od poziomu zaawansowania. W Polsce jednak jej obecność jest coraz mniej zauważalna, a muzyka ta nie dociera już do młodszych artystów, którzy często nie mają okazji jej poznać ani odkryć jej potencjału.
Marzy nam się zmiana tego kierunku, więcej przestrzeni dla gatunku, więcej młodych ludzi, którzy będą chcieli go współtworzyć i rozwijać po swojemu. Widzimy w tej muzyce nie tylko tradycję, ale też inspirację, charakterystyczne formy, rytmy, artykulację, instrumentarium i taniec, które można twórczo przetwarzać i włączać do własnego języka muzycznego.
Cieszą nas inicjatywy takie jak Kraków Celtic Festival, które pokazują, że scena ta wciąż ma potencjał i może się rozwijać. Chcemy być częścią tego nurtu, podtrzymywać tę kulturę i dzielić się nią dalej, dokładając swoją cegiełkę do jej obecności w Polsce.
Branán
Grupa tworząca aranżacje tradycyjnych melodii irlandzkich oraz autorską muzykę inspirowaną kulturą celtycką. W ich brzmieniu ważną rolę odgrywa harfa, której towarzyszą flety irlandzkie, skrzypce i bodhrán. Zespół łączy tradycję z własnymi poszukiwaniami.
Mamy sporo planów twórczych i muzycznych. Niektóre z nich są związane z opracowywaniem pieśni ludowych, inne – z naszą autorską twórczością. Cały czas pracujemy nad nową muzyką, która jest bardzo różnorodna. Zależy nam na tym, aby była prawdziwa i szczera, płynęła prosto z serca. Wtedy piosenki naprawdę żyją i mają swoją energię. Wiemy na pewno, że będziemy wydawać nowe utwory. Chcemy częściej występować na żywo, znaleźć naszych słuchaczy i dzielić się z nimi energią podczas koncertów. Dlatego bardzo zależy nam na festiwalach, koncertach i współpracy. Jako nowy zespół na polskiej scenie potrzebujemy szerzej się pokazać.
Naszymi największymi marzeniami są praca w branży muzycznej, poznawanie ludzi z tego środowiska i znalezienie swojego miejsca.
Jesteśmy świadomi, że nasza stylistyka i wrażliwość różnią się od tradycyjnego, klasycznego brzmienia folkowego. Nie stawiamy sobie granic – łączymy różne gatunki i pokazujemy, jak elementy folkowe mogą brzmieć w naszych aranżacjach i autorskich utworach.
Chcemy podkreślać, w jaki sposób tradycyjny folk może łączyć się ze współczesnym brzmieniem. Marzymy o tym, aby dzięki naszej twórczości więcej osób odkrywało piękno sztuki ludowej zarówno muzycznie, jak i wizualnie. Dbamy nie tylko o brzmienie, ale też o wizerunek sceniczny.
Jako muzycy jesteśmy zawsze otwarci na nowe i nietypowe zjawiska. Szukamy ciekawych instrumentów, inspirujemy się tradycjami i badamy kultury różnych narodów, to nas fascynuje i napędza. Chcielibyśmy widzieć na scenach więcej projektów, które łączą różne brzmienia i środowiska – takie, które budują mosty między ludźmi i kulturami.
Vidana Blonska i Denis Shvets
Vidana to laureaci trzeciej nagrody w Konkursie „Scena Otwarta” podczas 35. Międzynarodowego Festiwalu Muzy ki Ludowej „Mikołajki Folkowe”. Zespół tworzą Vidana Blonska – autorka muzyki i tekstów, stylistka, wokalistka, Denis Shvets – autor muzyki i aranżacji, perkusista, producent dźwiękowy projektu, oraz wokalistka Anastasiia Kulinich.
Mam to szczęście, że swoje muzyczne marzenia udaje mi się powoli realizować: na scenie festiwalu Słowiańskości pod Ślężą zagrało Jarzmo (moje odkrycie z 2023 roku). W przyszłości chciałabym, by na festiwalu gościli muzycy prezentujący bardzo różne style: od tych tradycyjnych, odtwarzających wręcz muzykę ludową, po eksperymentujących odważnie z folklorem. No i oczywiście potańcówki! Niniejszym zapraszam więc muzyków chętnych do wystąpienia na kolejnych edycjach Słowiańskości pod Ślężą do kontaktu.
Wyczekuję na pierwszą płytę Kwiotków, obserwuję ich rozwój także podczas koncertów na naszym festiwalu (obiecały mi, że będą występować podczas każdej edycji). Ten rozwój tylko rozbudza apetyt. Mam nadzieję, że dziewczyny namieszają trochę na folkowej scenie. Jestem ciekawa dalszych dokonań zespołów Jarzmo, Daj ognia!, ale i tego, co po sukcesie po przedniej płyty zrobi Hajda Banda. Ostatnio zachwyciła mnie płyta Oberkas Travel – i ten kolektyw będę śledzić z zainteresowaniem. Czekam też na odważne inicjatywy łączące tradycję z nowoczesnością, ale i kolejne płyty dokumentujące folklor. I jednych, i drugich nigdy za wiele.
A szerzej marzą mi się inicjatywy muzyczne sięgające po lokalność: gwary, melodie, konteksty. W krajowym mainstreamie od dawna pokutuje dziwne przekonanie o jednolitości Polski, o czym świadczy choćby burza po występie Swady i Niczosa w preselekcjach do Eurowizji. Potrzebujemy więcej różnorodnych doświadczeń polskości. Potrzebujemy oswajania się z różnorodnością obecnych w Polsce etnolektów. Potrzebujemy więcej naszych pieśni rozbrzmiewających nie tylko na folkowych festiwalach.
Folklor jest wspaniałym tworzywem. Mam nadzieję, że muzyczki i muzycy nie będą bali się z nim eksperymentować. Niech przywracają do życia zapomniane melodie i etnolekty, niech tchną w nie nowe życie.
Natalia Kościńska
Polonistka, członkini Stowarzyszenia Badaczy Popkultury i Edukacji Popkul turowej „Trickster”, stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, prelegentka licznych festiwali folkowych oraz konwentów fantastycznych. Natalia Kościńska jest również autorką scenariuszy do terenowych gier mobilnych oraz gier wielkoformatowych inspirowanych lokalnymi historiami i dziedzictwem kulturowym Polski, a także organizatorką festiwalu Słowiańskości pod Ślężą w Sobótce.
Refleksjami o muzycznych marzeniach z czytelnikami w Sondzie podzielili się Karolina Cicha, Justyna Jary i Alegancka Kapela, Mateusz Dobrowolski, Branán, Vidana Blonska, Denis Shvets oraz Natalia Kościńska.