
W przypadku muzyka, który występuje na scenie od 30 lat, myślę, że trzeba mówić o zmieniających się inspiracjach. Na samym początku były to po prostu bodźce telewizyjno-radiowe takie jak Boney M. czy Abba, a potem inspiracje czerpane od mojego Taty, który słuchał muzyki angloamerykańskiej, tzw. dobrego rocka. Taką twórczością interesowałem się w swoich dziecięcych i studenckich latach, z takim zapleczem natchnień zacząłem potem grać w Orkiestrze św. Mikołaja. To były klasyczne zespoły: Beatlesi, The Rolling Stones. Później pojawiły się własne odkrycia: The Doors, Sex Pistols czy Mike Oldfield. Z czasem to ewoluowało, pojawiały się inspiracje różnymi rodzajami muzyki etnicznej i hip-hopem. Dziś poszukuję brzmień współczesnych, rozrywkowych, ale cenię też ambitną muzykę arabską, bliskowschodnią czy indyjską – moją uwagę szczególnie przyciągają utwory rytmiczne, ale i nietuzinkowe.
Marcin Skrzypek Anglista z wykształcenia. Od 1992 roku muzyk Orkiestry św. Mikołaja, z którą nagrał 12 albumów. Od 1998 roku pracownik Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN” w Lublinie. Gra na cymbałach, gitarze i mandolinie oraz śpiewa. Opracowuje śpiewnik Orkiestry: www. pismofolkowe.pl/spiewnik.
W latach 90. XX wieku zacząłem jeździć na wieś, trochę po śladach Andrzeja Bieńkowskiego i z jego polecenia. Odwiedzałem Radomszczyznę, Lubelszczyznę z Bractwem Ubogich, bardzo dobrze znam okolice Szczebrzeszyna i Zaburza. Jestem założycielem Warszawskiego Domu Tańca oraz inicjatorem Festiwalu Wszystkie Mazurki Świata. Najróżniejszych spotkań, fascynacji i zauroczeń muzyką wiejską, tradycyjną mam za sobą sporo. W latach 90., kiedy zapraszaliśmy do Domu Tańca kilkadziesiąt kapel rocznie, bywało, że w jednej wsi były dwie, trzy świetne grupy muzyczne. Od nich uczyliśmy się tańczyć i grać. Stopniowo zamieniło się to w całkiem potężny ruch, w zjawisko, którego ideą jest czerpanie od lepszych, nauka od mistrzów. Nie wymyślamy muzyki na nowo. Nie udajemy, że gramy po grecku, hiszpańsku czy chińsku. Staramy się grać po polsku. Chcemy poznać naszą kulturę, stawać się jej częścią i podawać ją dalej, przekazywać naszym dzieciom, dzieciom innych – dzielić się nią. Przenieść w XXI wiek, a nuż i dalej.
Janusz Prusinowski Urodzony w Mławie skrzypek, śpiewak, instrumentalista, kompozytor, badacz folkloru. Założyciel zespołu Janusz Prusinowski Kompania. Inicjator i dyrektor artystyczny Festiwalu Wszystkie Mazurki Świata, prezes Forum Muzyki Tradycyjnej.
Moją pierwszą inspiracją muzyczną była tradycyjna muzyka Karpat oparta na charakterystycznych dla tego regionu aerofonach. Ich dźwięk był dla mnie głosem ziemi. Z biegiem czasu zaczęłam fascynować się etnicznymi fletami z całego świata, co spowodowało lawinę inspiracji odmiennymi kulturami. Okazało się, że flet może być instrumentem charakterystycznym dla danego terenu, czasu czy tradycji. Poznawanie muzyki poprzez podróże jest dla mnie największą fascynacją. Oprócz instrumentów czy muzyki tradycyjnej inspiracją dla mojej twórczości są kompozytorzy, muzycy, którzy w nietuzinko wy sposób do muzyki klasycznej dodają krople etniczności, na przykład Arturo Marquez z Meksyku, Karol Szymanowski czy Fryderyk Chopin. Fascynuje mnie izraelski kontrabasista – Avishai Cohen – który w niezwykły sposób wykonuje między innymi muzykę hebrajską w oprawie jazzowej. Najwięcej inspiracji czerpię z natury, napawając się jej dźwiękami i widokiem. „Inspiracja” to słowo o złożonym znaczeniu. Z mojego doświadczenia wynika, że może być nią zwykła rozmowa z inspirującym człowiekiem, pasjonatem, niekoniecznie muzykiem. Zostając z instrumentami sam na sam, jestem natchniona przez ich dźwięk, barwę oraz możliwości wykonawcze. Owocem mojej inspiracji etnofletami było i jest tworzenie autorskiej ornamentyki na flet poprzeczny klasyczny, drewniany, której część opisałam w mojej pracy doktorskiej pt. Flety Etniczne. Charakterystyka wybranych instrumentów oraz flet poprzeczny i jego możliwości imitowania szaty dźwiękowej wybranych aerofonów etnicznych Polski i świata. Nad ornamentyką etniczną na flet poprzeczny pracuję cały czas – doskonaląc ją na koncertach i szukając kolejnych niezwykłych możliwości tego instrumentu.
Katarzyna Gacek-Duda Flecistka, multiinstrumentalistka, podróżniczka, vlogerka. Autorka miniatur etnicznych oraz utworów na flet. Góralka beskidzka. Autorka projektów „Królestwo Beskidu, Kasia Gacek Duda i Dariush Rasouli Euroasian” oraz projektu „Kultury Fletowe Świata”. Badaczka i pasjonatka flecistyki etnicznej świata, w szczególności fletów karpackich. Autorka bezprecedensowych ornamentów etnicznych na flet poprzecz ny współczesny w oparciu o szatę dźwiękową wybranych fletów etnicznych świata. Pedagog w szkole muzycznej CSM. Założycielka zespołu Królestwo Beskidu.
Hajda Banda zajmuje się muzyką podlaską i z niej przede wszystkim czerpie swoje inspiracje. Interesuje nas twórczość muzyczna mniejszości białoruskiej zamieszkującej na Podlasiu i, trochę szerzej, pogranicza polsko-białoruskiego w ogóle. Czasami wykonujemy również muzykę z drugiej strony granicy, z Białorusi. Kierowniczką naszego zespołu jest urodzona w Białorusi Daria Butskaya, są to dla niej rodzime utwory. W składzie Hajdy Bandy jest także Nike Jurczuk z Podlasia. Reszta z nas pod względem pochodzenia jest trochę na doczepkę, ale wszyscy zakochaliśmy się w podlaskich brzmieniach. Moje prywatne fascynacje muzyczne? Pochodzę z Podkarpacia, zatem fascynuje mnie tradycyjna muzyka tego regionu. Tak samo jak z Hajdą Bandą gramy kompozycje z obu stron granicy polsko-białoruskiej, tak również na Podkarpaciu wykonywana jest muzyka z obu stron granicy polsko-ukraińskiej. Interesują mnie brzmienia wschodniej Europy i wschodniego pogranicza Polski.
Paweł Iwan Pochodzący z Podkarpacia muzyk. Cymbalista, śpiewak zespołu Hajda Banda.
Moje inspiracje i fascynacje muzyczne są bardzo szerokie. Od muzyki improwizowanej, jazzowej, klasycznej, Bacha i Chopina po bardzo czystą, tradycyjną muzykę świata. Nie ograniczam się wyłącznie do utworów z Radomszczyzny i Kielecczyzny w najczystszej postaci wiejskiej, jaką wykonujemy i prezentujemy z zespołami – czy to z Januszem Prusinowskim, czy z Tęgimi Chłopami. Sięgam również do tradycyjnej muzyki ze świata: indyjskiej, której uczyłem się w Indiach, czy bretońskiej poznanej w Bretanii. Inspirują mnie także brzmienia ormiańskie, których tajniki zgłębiałem w Armenii.
Michał Żak Muzyk i podróżnik. Multiinstrumentalista, współtwórca zespołów: Janusz Prusinowski Kompania, Tęgie Chłopy, Lautari, Transatlantyk. Laureat nagród w dziedzinie fonografii i kreacji scenicznej.
Jeśli mowa o moich inspiracjach twórczych, warto wspomnieć o dwóch gatunkach muzycznych. Pierwszym z nich jest szeroko rozumiana muzyka folkowa, z którą zetknąłem się bardzo wcześnie, jeszcze w dzieciństwie. Pochodzę z małej miejscowości na Podkarpaciu, gdzie dźwięki ludowych przyśpiewek uświetniają wiele lokalnych imprez. Do tworzenia zainspirowała mnie jednak dopiero w swojej nowoczesnej formie. Współczesny folk czerpie z najstarszych polskich utworów, miesza je z innymi gatunkami i karmi słuchaczy nowymi, nieoczywistymi brzmieniami. W tym miejscu warto wspomnieć o wykonawcach, takich jak: Chrust, Oreada, Karolina Cicha czy Karolina Czarnecka. Gdybym miał wskazać jedną płytę, którą zauroczyłem się na tyle, że nie mogę przestać jej słuchać od momentu wydania, to pierwsza płyta Chrustów pod tytułem tożsamym z nazwą zespołu, będąca połączeniem folku z muzyką elektroniczną. Drugim równie fascynującym gatunkiem jest jazz. Jestem uczniem Lubelskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej – nie po zostaje mi napisać inaczej. Jazz poznałem dużo wcześniej, jeszcze podczas edukacji w szkole muzycznej pierwszego stopnia. Jednak, podobnie jak w przypadku folku, zaczął mnie fascynować dopiero w wydaniu współczesnym. Mógłbym wyróżnić dwa jego odłamy: z jednej strony ten, który odszedł od swingującego korzenia, bardzo emocjonalny, melodyjny, często polirytmiczny, z kontrastowymi tematami, czerpiący z muzyki krajów pochodzenia twórców. Wykonawcy, którzy odcisnęli piętno na moim guście to na pewno Esbjorn Svensson Trio, Rymden, GoGo Penguin czy Mammal Hands. Gdybym miał polecić jeden przełomowy dla tego gatunku album, to byłby to „Viaticum” od E.S.T – do niego wracam nieustannie i niezmiennie mnie on inspiruje. Free jazz bądź jazz awangardowy to drugi odłam jazzu, do którego chętnie sięgam. Kolektywna improwizacja jest dla mnie wymiarem największej wolności w muzyce, którą bardzo sobie cenię. Oczywiście jest to gatunek bardzo trudny, zarówno do słuchania, jak i do grania, jednak dzięki temu okropnie (nie bez powodu używam tego słowa) fascynujący. Jako saksofonista chciałbym zwrócić uwagę na mistrzów tego instrumentu, takich jak Peter Brötzmann, Ken Vandermark czy Mikołaj Trzaska. Płyta tego pierwszego w duecie z gitarzystką Heather Leigh pt. „Sparrow Nights” jest chyba tą, do której wracam najczęściej.
Mariusz Sanok Wywodzący się z Lubelskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej saksofonista i klarnecista. Lider i założyciel folkowo-jazzowego zespołu Frustra. Kompozytor, aranżer, autor tekstów. Współorganizator Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Ludowej „Mikołajki Folkowe”. Wraz z zespołem aktualnie pracuje nad debiutancką płytą pt. „Frustracja”, która ukaże się dzięki Stypendiom Kulturalnym Bogdanki w Chatce Żaka.
Redakcja na stronie Julia Wolny, studentka e-edytorstwa i technik redakcyjnych.
"W przypadku muzyka, który występuje na scenie od 30 lat, myślę, że trzeba mówić o zmieniających się inspiracjach. Na samym początku były to po prostu bodźce telewizyjno-radiowe takie jak Boney M. czy Abba, a potem inspiracje czerpane od mojego Taty, który słuchał muzyki angloamerykańskiej, tzw. dobrego rocka".
(Marcin Skrzypek)