
FiśBanda to grupa, jak wolno sądzić, dobrze znana sympatykom folku – zarówno z uwagi na jej własne dokonania, jak i wcześniejsze doświadczenia tworzących ją artystów. Najbardziej wyrazistym śladem obecności zespołu na muzycznych scenach pozostaje wydana przed kilkoma laty pierwsza płyta „Posłuchejcie Kamaradzi”. Trafnie definiowała ona muzyczny charakter i stylistykę formacji, które nowy album – „Jak te góry kocham Cię” – zdaje się nieco poszerzać, ale przede wszystkim umacniać.
Tomasz Janas
To „podróż w głąb siebie, gdzie melodie spotykają myśli, a cisza nabiera wyjątkowego znaczenia” – piszą na okładce swojej najnowszej, drugiej płyty członkowie zespołu FiśBanda. Krążek to dzieło ciekawe i udane. Jest potwierdzeniem wszystkich znanych już walorów grupy: muzykalności jej członków, swobody repertuarowej, skłonności do melodii i aranżacji, które zdają się wychodzić „ku światu”, to znaczy również – a może szczególnie – ku odbiorcom niekoniecznie słuchającym na co dzień muzyki folkowej. Artyści zgrabnie przy tym unikają skrętów w nazbyt popowym kierunku. Góralskie pochodzenie, osłuchanie i ogranie w ludowej tradycji pozwalają im na swobodne, pełne wigoru wykorzystywa nie odwołań do tejże – bez nachalności, za to z autentyczną radością wspólnego muzykowania.
Skoro o doświadczeniu mowa, warto pamiętać, że lider grupy, skrzypek i wokalista – Andrzej „Fiś” Jarząbek – ma za sobą występy m.in. w zespołach Siwy Dym oraz Jazgot. Artysta pojawiał się też w nagraniach grup Dikanda czy Megitza. Błędne nie będzie skojarzenie z pamiętną formacją Hajlandery – nie tylko dlatego, że na cymbałach grał tam (muzykujący dziś w FiśBandzie także na kontrabasie) Robert Czech. Podstawo wy skład kwartetu dopełniają: Stanisław Rzadkosz, śpiewający akordeonista, oraz nowa twarz – altowiolista – Paweł Dzie dzina. Należy również wspomnieć, że zespół wspierany jest przez imponujące grono muzyków gościnnych: Annę Jarząbek, wokalistkę; grającego także na flugelhornie i eufonium trębacza, Przemka Sokoła; Wojciecha Zielińskiego, dynamicznego perkusistę; wreszcie Jakuba Klusia, dudziarza podhalańskiego.
Źródło tej twórczości bije, oczywiście, na Podhalu, lecz muzycy bezpretensjonalnie przemierzają cały łuk Karpat. Chętnie sięgają po motywy i patenty wykonawcze typowe dla muzyki rumuńskiej czy bałkańskiej, choć spoglądają i w inne kierunki. Z muzyką z tej płyty zdają się zachodzić do karczm, ale też wychodzić na hale; patrzą w przeszłość, a jednocześnie z wielkim upodobaniem stosują współczesne chwytliwe rozwiązania.
Znakomite opanowanie warsztatu i świetna orientacja w muzyce świata – zwłaszcza środkowej i południowej Europy – pozwalają instrumentalistom na swobodne kreowanie własnej twórczości. Muzycy bezpośrednio odwołują się do wielu różnych tradycji, a zarazem z powodzeniem nadają tym odniesieniom unikatowy wymiar.
Jak wspomniałem, nie sposób przyłapać FiśBandy na niewierności lokalnym melodiom czy patentom. Członkowie zespołu właśnie z owej „niewierności”, czyli z otwartości i skłonności do pełnego radości dialogowania, czynią swój znak firmowy. Mamy tu więc utwory autorskie, ale też wielokrotnie już grane międzyna rodowe folkowe hity, takie jak „Dumbala dumba”, „Ajde Jano” czy czeska piosenka „Dobrú noc má milá”. W albumie znaleźć można kompozycje w rodzaju „Tango to Evora” z repertuaru Loreeny McKen nitt, wykonywane przez wielu innych artystów. Obecne są również utwory o wiele mówiących tytułach: „Skrzypek na dachu”, „Twoje zdrowie” lub „Przy ko minku” – udany pastisz piosenek retro. Obok przyjemnych melodii znajdziemy tu także wiele wyrazistych, ognistych utworów instrumentalnych.
Członkowie FiśBandy wierzą, iż za ciekawią i zaangażują słuchaczy kompozycjami instrumentalnymi. To ciekawy przyczynek do rozmowy o tym, że w tej konwencji – stawiającej na ekspresyjne, melodyjne, momentami wręcz przebojowe granie – można zawrzeć prawdziwe, własne przesłanie. Naturalny zachwyt nad dawnymi muzycznymi motywami pozwala instrumentalistom na ich swobodne i twórcze przekształcanie.
Nie będę ukrywał, iż formuła pro ponowana przez FiśBandę nie należy do moich ulubionych rodzajów muzykowania folkowego – czy muzykowania w ogóle. Trudno jednak nie docenić po mysłu, konsekwencji, a wreszcie profesjonalizmu wykonania i aranżacji. Nie można też oprzeć się wrażeniu, że dla części publiczności obcowanie z tego rodzaju żywiołową, wirtuozowską, a za razem popularnie brzmiącą konwencją może być pierwszym (albo kolejnym) ekscytującym krokiem na drodze poznawania – lub „oswajania” – muzyki podszytej tradycją.
Wstępna redakcja: Katarzyna Kowalska, studentka 2. roku filologii polskiej II stopnia na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
FiśBanda to grupa, jak wolno sądzić, dobrze znana sympatykom folku – zarówno z uwagi na jej własne dokonania, jak i wcześniejsze doświadczenia tworzących ją artystów. Najbardziej wyrazistym śladem obecności zespołu na muzycznych scenach pozostaje wydana przed kilkoma laty pierwsza płyta „Posłuchejcie Kamaradzi”. Trafnie definiowała ona muzyczny charakter i stylistykę formacji, które nowy album – „Jak te góry kocham Cię” – zdaje się nieco poszerzać, ale przede wszystkim umacniać.