Ja śpię, lecz serce me czuwa

Symcha Keller

fot. tyt. i w tekście A. Wodziński

Opowieść o płycie „Chojze – Widzący z Lublina” rozpocznę od kilku ogólnych słów na temat repertuaru, który się na niej znalazł. Są to nigunim oraz zemirot – żydowska muzyka paraliturgiczna. To pieśni, które religijny Żyd śpiewa nie tylko i nie tyle w synagodze, a w domu, na przykład w czasie szabatu czy świąt. Niguny mogą być wykonywane w ogóle bez słów – jak „Rikud Gur”, który znalazł się na tej płycie. Są w tym utworze sylaby – „ja-da-daj ja-da-di-di-daj”. Tekst zemirot to zazwyczaj krótka modlitwa.
Na płycie słyszymy te utwory w wersji delikatnej i wygładzonej. Jest ona daleka od „nagrań terenowych” i od współczesnego sposobu ich wykonywania z towarzyszeniem syntezatora-samograjki na jakimś weselu w Bene Berak.
Kiedyś ta muzyka brzmiała na całym terytorium współczesnej Polski (a także Ukrainy i Białorusi). Natomiast dziś Symcha Keller to jeden z niewielu, którzy mogą uczyć tych melodii w Polsce. Niguny dosłownie oznaczają „nucone melodie”. Słuchając płyty kilkukrotnie, człowiek po jakimś czasie będzie nucił to, co na niej usłyszał. Dotyczy to szczególnie tych melodii, które najbardziej zapadają w pamięć, jak na przykład „Nigun Simcha Lubowicz” (tutaj zamiast hebrajskiego nigun simcha napisałbym po prostu freilechs w języku jidysz).
Najpiękniejszy utwór na płycie to „Kol dodi (Kojl dodi)”. Jest to jedna z dziesięciu melodii chasydów z Lubawicz, autorstwo której przypisywane jest samemu założycielowi tego ruchu, Alter Rebe. Znaczy to, że została ona napisana pod koniec XVIII lub na początku XIX wieku na wschodzie dzisiejszej Białorusi. Tekst tego utworu to fragment biblijnej Pieśni nad Pieśniami (5,2): „Cicho! Oto miły mój puka! «Otwórz mi, siostro moja, przyjaciółko moja, gołąbko moja, ty moja nieskalana»”. Alter Rebe był niezwykłym kompozytorem, jego inne niguny też są bardzo piękne. Ale w tym przypadku udała się też aranżacja, bez harmonizacji we wstępie i w części instrumentalnej z solową partią klarnetu oraz wyraźnym akcentem atonalnego dźwięku rogu. Niguny początkowo były wykonywane a capella, szczególnie do XX wieku, dlatego brzmią tak dobrze z minimalną harmonizacją.
Dawne melodie pojawiają się na płycie obok zupełnie młodych. Na przykład „Wechuajr Ajnajni” (w bardziej tradycyjnej transkrypcji „V’Hueir Eineinu”) to melodia górskich chasydów (pochodzących z Góry Kalwarii), którą napisał Yankel Talmud (1885–1965). Żył on już w XX wieku. Tekst, co prawda, jest znacznie starszy – jest to fragment porannej modlitwy Szacharit. Niguny są ciekawe właśnie pod tym względem – jest to żywa tradycja, która przetrwała wieki i na naszych oczach wzbogaca się o nowy repertuar. Także anonimowość – cechująca muzykę tradycyjną – w tym przypadku często jest naruszana. Znamy autorów wielu nigunów albo przynajmniej wiemy, komu są przypisywane.
Pod względem muzycznym album jest bardzo zwyczajny, prosty, choć i tutaj pojawiają się postmodernistyczne nawiązania, na przykład cytaty z Kroke i Ben Zionа Shenkerа w „Nigun Gur II”, albo przejście od kołomyjki ukraińskiej do swinga i z powrotem w „Nigun Simcha Lubowicz”. Daleko poza wyznaczone sobie zadanie – „doniesienia ulubionej melodii do słuchacza” – muzycy nie wychodzą. Siłą płyty jest dobrze dobrany repertuar, bardzo ciekawy i nietypowy dla polskiej sceny folkowej. Oczywiście, ważna jest także miłość muzyków do wykonywanych pieśni.
To, czego moim zdaniem brakuje w albumie pod tytułem „Chojze – Widzący z Lublina”, to właśnie niguny lubelskie. Jest z nich tutaj tylko „Arszes Sefusajni” chasydów z Dęblina (Modrzyc). A przecież znane nam są niguny, które śpiewał Chojze. Na przykład chasydzi z Ropczyc i Nowego Sącza śpiewają „LaKeil Asher Shavas” – nigun, który według legendy Widzący z Lublina zaśpiewał, kiedy w swoim duchu przeniósł się w dalekie światy. Słyszał wówczas śpiew Malachim – aniołów Wojska Niebiańskiego – i im podśpiewywał.

Ilja Sajtanow

Tłumaczenie z rosyjskiego: Mariana Kril; redakcja: Damian Gocół

1 Cyt. tyt. Pieśń nad Pieśniami 5,1.

Skrót artykułu: 

Opowieść o płycie „Chojze – Widzący z Lublina” rozpocznę od kilku ogólnych słów na temat repertuaru, który się na niej znalazł. Są to nigunim oraz zemirot – żydowska muzyka paraliturgiczna. To pieśni, które religijny Żyd śpiewa nie tylko i nie tyle w synagodze, a w domu, na przykład w czasie szabatu czy świąt. Niguny mogą być wykonywane w ogóle bez słów – jak „Rikud Gur”, który znalazł się na tej płycie. Są w tym utworze sylaby – „ja-da-daj ja-da-di-di-daj”. Tekst zemirot to zazwyczaj krótka modlitwa.

Dział: 

Dodaj komentarz!