Głos jak dzwon

Nie bardzo wiem, od czego zacząć próbę przybliżenia Czytelnikowi postaci greckiej piosenkarki Cháris Alexíou. Nie jest to byle gwiazdka, których wiele przewinęło się przez europejskie estrady, nie jest to też artystka o takiej sile wyrazu jak prezentowana na tych łamach Sotiria Bellou. Wyobrażam sobie, że w latach 70. i 80. XX wieku jej głos towarzyszył Grekom w ich codziennym życiu, sącząc się z radioodbiornika ustawionego w kuchni czy gdzie się tam w Grecji stawia radioodbiorniki. Też mieliśmy taki przy Opolskiej w Krakowie, stał właśnie w kuchni, mama gotowała przy nim obiad, ale że drzwi były otwarte, bo kuchnia była mała, muzyka niosła się po całym mieszkaniu. Piosenki Alexíou, jak to zwykle, w większości mówiły o miłości, a każdy się czuł, jakby zostały napisane specjalnie dla niego.

Maciek Froński

Cháris Alexíou (Χάρις Αλεξίου) urodziła się 27 grudnia 1950 roku w Tebach jako Chariklia Roupaka, w rodzinie chłopskiej o korzeniach sięgających z jednej strony Smyrny, a z drugiej – Albanii, przy czym pod koniec lat 50. XX wieku jej rodzina przeniosła się do Aten, co zbiegło się w czasie ze śmiercią ojca Alexíou w kolejności, której nie potrafię ustalić. W Atenach żyła w bardzo trudnych warunkach (matka wynajęła pokój, którego połowa służyła za mieszkanie, a w drugiej połowie prowadziła sklepik warzywny), często zmieniała adresy, choć również było to życie wolne i „cygańskie”. Cháris wybrała sobie zawód krawcowej, choć myślała też o studiowaniu architektury. W roku 1970 zaśpiewała pierwszą piosenkę – „Otan pini mnia gineka” („Όταν πίνει μια γυναίκα”, „Gdy pije kobieta”) do muzyki Vassilisa Vassilidisa i słów poety Pythagorasa. Poszła do szkoły teatralnej. W Grecji jakoś tak to już wychodzi, że talent talentem, ale duże możliwości daje też stolica – i tam właśnie obdarzonej charyzmatycznym głosem i silną osobowością sceniczną Alexiou udało się zakręcić wokół Jorgosa Dalarasa, artysty tylko o rok starszego, ale już odnoszącego sukcesy. Nagrała wspólnie z nim w 1972 roku ikoniczny album „Mikra Asia” („Μικρά Ασία”, „Azja Mniejsza”). W tym samym roku jedyny raz w karierze zaśpiewała w filmie (a trzeba powiedzieć, że w tamtych czasach prawie w każdym greckim filmie pojawiała się scena, w której bohaterowie wchodzą do lokalu, a tam akurat – chciałoby się powiedzieć „do kotleta”, ale gdzie w Grecji kotlet? – śpiewa jakaś gwiazda, jak najbardziej prawdziwa). 

Występowała w największych klubach nocnych. W kolejnych latach pojawiała się na różnych płytach, śpiewając pieśni do melodii uznanych kompozytorów i słów takichż tekściarzy, aż wreszcie w roku 1975 ukazał się jej pierwszy własny album – „12 laïka tragoudia” („12 Λαϊκά Τραγούδια”, „12 piosenek laïko”). Jednocześnie wy pracowała osobny styl prezentowania piosenek – już nie w wielkich klubach, lecz w kameralnych „boîtes” na Place, lokalach urządzonych według pomysłu francusko-włoskiego. Współpracowała z najlepszymi – pieśniarzami Stratosem Dionysiou, Steliosem Kazantzidisem i Jannisem Pariosem, poetami Manosem Eleftheriou, Lefterisem Papadopoulosem i Nikosem Gatsosem, kompozytorami Mikisem Theodorakisem, Jannisem Markopoulosem i Stavrosem Koujoumtzisem, a także z Manosem Loïzosem, z którym połączyła ją prawdziwa przyjaźń. W tym kontekście warto wymienić przełomowy utwór „Odos Aristotelous” („Οδός Αριστοτέλους”, „Ulica Arystotelesa”) z płyty o tej samej nazwie, dzięki któremu odnalazła się w kontralcie i uwierzyła, że estrada nie będzie w jej życiu tylko młodzieńczą przygodą. W roku 1979 wyszły wspaniałe „Ta tragoudia tis Charoulas” („Τα Τραγούδια Της Χαρούλας”, „Pieśni Charouli”) z niezapomnianą balladą „Ola se thymi zoun” („Όλα Σε Θυμίζουν”, „Wszystko mi ciebie przypomina”), do muzyki właśnie Loïzosa, który powiedział wtedy o Charouli (jak się ją poufale nazywa): „Nosi w sobie tradycję. Można by po wiedzieć, że ta piosenkarka jest Grecją. Ma w sobie greckie ulice, ich barwy”.  

Początek lat 80. XX wieku przyniósł dwa jej wielkie przeboje – „Fevgo” („Φεύγω”, „Od chodzę”) i „Ximeroni” („Ξημερώνει”, „Dnieje”), a jej ballady śpiewane wspólnie z Dimitrą Galani zawładnęły sercami publiczności. Jednocześnie nagrywała pieśni ludowe, a także utwory z gatunków rebetiko i laïko. Co może zaskakiwać, dopiero w roku 1983 odbyła pierwszą trasę koncertową po Grecji. W roku 1986 rozpoczęła współpracę z kompozytorem Thanosem Mikroutsikosem, czego efektem były między innymi piosenki do słów wierszy Nikosa Kavvadiasa, któremu również poświęciłem kiedyś artykuł na tych łamach. Wystąpiła w słynnej paryskiej Olympii, z czego też powstała płyta. Nagrała dwie piosenki z repertuaru Włocha Paola Contego, sięgnęła po songi Bertolta Brechta i Kurta Weilla.

O ile w latach 80. XX wieku Cháris Alexíou nieznacznie skłoniła się w kie unku muzyki popularnej, to w kolejnej dekadzie – w stronę rocka i muzyki etnicznej. W roku 1996 napisała słowa do „To tango tis Nefelis” („Το tango της Νεφέλης”, „Tango Nefelego”) do muzyki Loreeny McKennitt i jest to jej największy przebój międzynarodowy, na równi z „Gia ena tango” („Για Ένα Tango”, „Za jedno tango”). Tak jak i nasza Kayah, śpiewała piosenki Gorana Bregovicia1. Cały czas oczywiście tworzyła też całkowicie własne utwory, a początek nowego tysiąclecia znowu zastał ją na scenie Olympii. Ciekawostką jest jej nagrana w 2007 roku piosenka „Sávvato” („Σάββατο”, „Sobota”), do słów Christosa Kretsóvalisa, który napisał je, odbywając karę 20 lat pozbawienia wolności za odmowę służby wojskowej2. Zakończenie kariery piosenkarskiej ogłosiła dopiero w roku 2020, uznawszy, że głos już nie ten, co dawniej – trochę jak nasza Ewa Demarczyk nie chciała się stać karykaturą osoby, którą kiedyś była. Zaraz potem jednak zadebiutowała na deskach teatru rolą Ateny w Eurypidesowej „Ifigenii w Taurydzie”, później zagrała jeszcze w serialu telewizyjnym. 

Melodyjne, spokojne piosenki o miłości przeważają w kolorowym repertuarze Cháris Alexíou, choć zdarzały się jej i utwory poważniejsze, jak choćby „To treno fevgi stis okto” („Το τρένο φεύγει στις οκτώ”, „Pociąg odjeżdża o ósmej”) z repertuaru Marii Dimitriadi czy wspomniana „Ola se thymizoun” („Όλα Σε Θυμίζουν”, „Wszystko mi ciebie przypomina”). Bezustannie eksperymentowała i szukała nowych ścieżek, była przy tym bardzo blisko ze słuchaczami. Chciałbym przybliżyć Czytelnikowi piosenkę „Chrónia san vrohí” („Χρόνια σαν βροχή”, „Lata jak deszcz”) z roku 1976 do muzyki Stavrosa Kouioumtzisa i słów Manosa Eleftheriou, które przytaczam we własnym przekładzie:

Dość już tych nieporozumień,

Ile razy mówić mam?

Nic wyjaśnić ci nie umiem,

Raport napisz sobie sam.

Lata są jak deszcz w moim pustym życiu, wiesz?

Może znowu zatruć moją duszę chcesz?

Ciąg sierocych lat, a dokoła ten sam świat,

Może znowu w serce chcesz mi wsączyć jad?

Twa tęsknota jest jak sztylet,

Jak szkło – miłość, cały ty!

I przez ciebie się za chwilę

Celi za mną zamkną drzwi!

Lata są jak deszcz w moim pustym życiu, wiesz?

Może znowu zatruć moją duszę chcesz?

Ciąg sierocych lat, a dokoła ten sam świat,

Może znowu w serce chcesz mi wsączyć jad?

Cháris Alexíou dwukrotnie wychodziła za mąż – za producenta muzycznego Achilleasa Theofilou i menedżera Sotirisa Basiakosa. Przez pewien czas była też w związku z Antonisem Vardisem, piosenkarzem i kompozytorem. Z pierwszego małżeństwa ma adoptowanego syna Manosa, noszącego imię jej najlepszego przyjaciela, Manosa Loïzosa. Poza tym o jej życiu prywatnym wiadomo bardzo niewiele, artystka otwiera się niezwykle rzadko. Również jej dzieciństwo i młodość przed pojawieniem się na scenie w znacznej mierze skrywa mgła tajemnicy, co jest niezwykłe jak na gwiazdę tego formatu. Takiego jednak dokonała wyboru, by jej życie prywatne pozostało osobiste i niepubliczne. Podejrzewam, że chciała chronić pamięć o matce, którą życie postawiło przed trudnymi wyborami – być może postać jej matki jest obecna na jej debiutanckiej płycie w pieśni „El lada (Lengo)” („Ελλάδα (Λένγκω)”, „Grecja (Helenka)”) do słów i melodii Jannisa Markopoulosa.

Gwiazdę tego formatu, Alexíou wydała bowiem ponad 30 albumów i jest najlepiej się sprzedającą grecką pio senkarką wszechczasów, pod względem liczby złotych i platynowych płyt ustępując tylko dwóm mężczyznom – Jorgosowi Dalarasowi i Jannisowi Pariosowi. Śpiewała w różnych stylach – ludowym, rebetiko, laïkó, balladowym… regularnie też koncertowała. Cieszyła się uznaniem w środowisku muzycznym, zwłaszcza jej głos był powszechnie chwalony – Grigoris Bithikotsis powiedział o nim nawet, że ma swoją ławkę w cerkwi, a Lina Nikolakopoulou, jej tekściarka z późniejszego okresu, dodała: „Jej głos jest jak dźwięk dzwonu. Bez względu na to, czy dzwoni na festyn, wesele czy ognisko, rozpoznaje się go w ten sam sposób”. Co ciekawe, jest też popularna w Turcji, śpiewała nawet trochę po turecku, kilka jej piosenek zasiliło repertuar wykonawców tureckich, między innymi grupy Yeni Türkü, o której też kiedyś tutaj pisałem, zdarzało jej się nawet koncertować wspólnie z Sezen Aksu, najsłynniejszą piosenkarką z Turcji. W Izmirze, czyli dawnej Smyrnie, uhonorowano ją ulicą.

Świat greckiej estrady lat 60., 70. i 80. XX wieku, podobnie jak i polskiej tego samego okresu, przypomina trochę karuzelę, na której kręcą się ciągle te same mniej więcej nazwiska wykonawców, kompozytorów i tekściarzy. Cháris Alexíou udało się na nią wskoczyć i zająć bynajmniej nie poślednie miejsce.

Maciek Froński

Dziękuję panu Christosowi Kargasowi za rzucenie krytycznym okiem na przekład i pomoc w zbieraniu źródeł do artykułu.

1 Choć przede wszystkim śpiewała je chyba jednak Alkistis Protopsalti, no i Jorgos Dalaras, przynajmniej jak pamiętam z wywiadu, którego Bregović udzielił wtedy jakiemuś polskiemu medium – Dalarasa skądinąd bardzo krytykowano za jego interpretację, której zarzucano tłumiące uczucie popisy.

2 Bez obawy, karę skrócono mu później do czterech lat.

Skrót artykułu: 

Nie bardzo wiem, od czego zacząć próbę przybliżenia Czytelnikowi postaci greckiej piosenkarki Cháris Alexíou. Nie jest to byle gwiazdka, których wiele przewinęło się przez europejskie estrady, nie jest to też artystka o takiej sile wyrazu jak prezentowana na tych łamach Sotiria Bellou. Wyobrażam sobie, że w latach 70. i 80. XX wieku jej głos towarzyszył Grekom w ich codziennym życiu, sącząc się z radioodbiornika ustawionego w kuchni czy gdzie się tam w Grecji stawia radioodbiorniki. Też mieliśmy taki przy Opolskiej w Krakowie, stał właśnie w kuchni, mama gotowała przy nim obiad, ale że drzwi były otwarte, bo kuchnia była mała, muzyka niosła się po całym mieszkaniu. Piosenki Alexíou, jak to zwykle, w większości mówiły o miłości, a każdy się czuł, jakby zostały napisane specjalnie dla niego.

Fot. dalaras.gr

Dodaj komentarz!