Dudy na dawnej Lubelszczyźnie

Od kilku już wieków w tradycyjnej praktyce muzycznej Lubelszczyzny nie uczestniczą dudziarze. Jednak nie zawsze tak było. Województwo lubelskie, powstałe w 1474 roku, wchodzi w skład Małopolski, wraz z historycznym województwem krakowskim i sandomierskim, a w małopolskiej dzielnicy kraju muzyka dudowa rozbrzmiewała częściej niż w innych stronach rozległych ziem pierwszej Rzeczypospolitej.

Dowodem rozpowszechnienia i aktywności dudziarzy w tamtych czasach są uchwalane przez sejmy Rzeczypospolitej tzw. rejestry poborowe, czyli spisy podatkowe, obciążające dudziarzy (ale i innych wiejskich muzykantów) coraz to większymi opłatami fiskalnymi. Rejestry te wyraźnie wskazują, że sztuka dudziarska należała w dawnej Polsce do głównych przejawów tradycyjnej aktywności muzycznej. Bardzo rzadko bowiem znajdziemy w nich innych muzykantów: skrzypków, piszczków czy organistów. W nielicznych przypadkach dokumenty te zachowały imiona muzykantów czy odnoszące się do nich krótkie uwagi. Stosunkowo najwięcej danych pochodzi z województwa krakowskiego, obejmują też najszerszy okres: od ostatniej ćwierci XVI do początku XVIII wieku. W województwie sandomierskim praktykę dudziarską potwierdzają konskrypcje z XVI stulecia, w lubelskim - z drugiej połowy XVI i pierwszej ćwierci XVII wieku.

Rejestry poborowe są więc głównym źródłem potwierdzającym dawną praktykę dudziarską w województwie lubelskim. Zachowane materiały źródłowe zawierające wzmianki na ten temat odnoszą się do lat: 1564, 1582 i 1626. W oparciu o te dane Stefan Wojciechowski stwierdził, że dudziarze działali wówczas w 41 miejscowościach województwa, należących do dwóch powiatów - lubelskiego i urzędowskiego1. Miejscowości te i liczby opodatkowanych w nich dudziarzy w poszczególnych latach zawiera tabela obok.

Trzeba wszakże pamiętać, że zakresy terytorialne wykazywanych w spisach podatkowych jednostek administracyjnych kraju (województw, powiatów, parafii) czy nazwy miejscowości odpowiadają realiom historycznym. Ulegały one zmianom. Nie wszystkie miejscowości zachowały do naszych czasów status administracyjny miasta lub wsi, tracąc w swoich dziejach lub zyskując prawa miejskie. Nie wszystkie też jeszcze istnieją. Niektóre weszły w skład innych, z nimi sąsiadujących.

Z badań Wojciechowskiego2 wynika, że wprawdzie znacznie przeważali dudziarze wiejscy, ale żyli oni głównie w ośrodkach większych, będących siedzibami parafii, bardziej rozwiniętymi gospodarczo, w których mieszkańcy nie tylko uprawiali ziemię, ale też trudnili się rzemiosłem, handlem, gdzie były młyny, gorzelnie i karczmy (nawet po kilka, np. w Krzczonowie - osiem, a w Dzierzkowicach - siedem). Karczem nie brakowało, oczywiście, także w miasteczkach województwa lubelskiego - np. w Końskowoli było dziesięć. Miejscowości, w których praktykowali dudziarze, stanowiły własność królewską, kościelną, szlachecką lub miejską. Na Lubelszczyźnie były też liczne zaścianki szlacheckie (zwłaszcza w powiecie łukowskim), źródła historyczne nie podają jednak, czy zamieszkiwali w nich dudziarze. Wojciechowski przypuszcza na tej podstawie, że "dudy były instrumentem raczej chłopskim i mieszczańskim, a w żadnym przypadku nie grywała na nich szlachta"3. Inne źródła, z innych regionów Polski, nie pozwalają jednak na tak kategoryczne stwierdzenie - przedstawicielom stanu szlacheckiego zdarzało się grywać na dudach. Podobnie jak w województwie krakowskim czy sandomierskim dudziarze mieszkali w poszczególnych miejscowościach najczęściej pojedynczo, rzadko po dwóch. Podobnie też ich liczba z czasem stopniowo się zmniejszała: w 1564 roku 36 dudziarzy mieszkało w 32 miejscowościach, w 1582 roku - 30 tych muzykantów zarejestrowano w 27 ośrodkach, a w 1626 roku było tylko 22 dudziarzy w 22 miejscowościach. Stosunkowo najdłużej przetrwali w powiecie urzędowskim. Przyczynę zaniku praktyki dudziarskiej w Lubelskiem już w XVII wieku wiąże Wojciechowski z upadkiem gospodarczym i znacznym wyludnieniem wsi regionu w tym stuleciu, spowodowanym najazdem szwedzkim, powstaniami kozackimi, a przedtem jeszcze przemarszem nieopłacanych wojsk po wojnach z Moskwą i Turcją4.

W jedenastu z podanych w tabeli miejscowości odnotowały dudziarzy wszystkie trzy rejestry, zatem praktyka dudziarska musiała tam być bardziej ustabilizowana, chociaż 62 lata, jakie dzielą ostatni spis od pierwszego, nie są zbyt długim okresem. Należą one głównie do ówczesnego powiatu urzędowskiego, co wskazuje, iż tam właśnie najczęściej można było usłyszeć muzykę dudową. Swego rodzaju "ośrodkami dudziarskimi" były Kolczyn i Wilkołaz (w skład którego weszła Wola Wilkołaska), miejscowości nieodległe od Urzędowa. Co prawda w liczbach bezwzględnych w województwie lubelskim odnotowano znacznie mniej dudziarzy niż w krakowskim, ale lubelskie było najmniej zaludnione spośród ziem Małopolski, i w gruncie rzeczy intensywność praktyki dudziarskiej w obu przypadkach była zbliżona. Porównanie względnych liczb dudziarzy zarejestrowanych przez konskrypcje podatkowe we wszystkich trzech małopolskich województwach prowadzi do wniosku, iż w drugiej połowie XVI i w XVII wieku najczęściej działali w krakowskim oraz właśnie w lubelskim, najrzadziej zaś w sandomierskim.

Z nieco późniejszych czasów niż ostatni spis podatkowy województwa lubelskiego pochodzi inne źródło - akta związane z lubelskimi procesami o czary z XVII i XVIII wieku, badane przez Mirosławę Zakrzewską. Znajdziemy w nich "Zeznania Zofii Baranowej oskarżonej o czary i obcowanie z diabłem. Wyrok skazujący na chłostę". Niewiasta ta, sądzona w dniach 19, 20 i 22 października 1643 roku, zeznała między innymi:

Item widywała przez sen iakoby grano za Kokotowskiem na tem mieiscu kędy groby są umarłych, a to miesce iest za borem na pustem placu i niedałego od pańskiego, gdzie widziałam chłopy y niewiasty chodząc do koła, a iam patrzyła na nich y Paweł ten czart był przy mnie zkąd mię i więc do domu odprowadziwszy odszedł do tychze ludzi. A na tym mieiscu zawsze ci ludzie bywali kiedy ten czart u mnie był. A mnię iakby cos tam zaniosło gdzie grano w szurmy y w dudy, a wszyscy byli pod piormi, iednak nic nie pili, tilko tancowali, a to sie działo z wieczora y niedługo te tonce trwały y gdy mnie prosiły do siebie tedym ia nie szła5.

"Czarownica" wspomina o tańcach przy dźwiękach dud na cmentarzu, w towarzystwie diabła, nie ma jednak pewności o jaką miejscowość chodzi. Zachowane dokumenty podatkowe nie ujawniły dudziarzy w Lublinie. Mogli jednak grać w lubelskich gospodach muzykanci z pobliskich miejscowości. Odniesienia do dud w nadrealnej rzeczywistości trudno, oczywiście, traktować jako dowody potwierdzające czynną praktykę dudziarską w konkretnym miejscu. Niemniej zdają się świadczyć, że dudy w tej okolicy były znane, skoro są wymieniane w aktach sądowych. Wzmianki o praktyce dudziarskiej znajdziemy także w dokumentach znacznie częstszych procesów "czarownic" w zachodniej Europie.

Znajomość praktyki dudziarskiej na Lubelszczyźnie sugerują źródła literackie. Staropolskim przykładem może być przypowieść "Krowa liże cielę", pochodząca ze zbioru fraszek (Ogrodu nie wyplewionego część wtóra) Wacława Potockiego, siedemnastowiecznego poety i pisarza, którego twórczość obfituje w nawiązania do muzyki tradycyjnej. Czytamy tam bowiem - w odniesieniu do planowanej kariery syna majętnego szlachcica spod Lublina, podobnie jak ojciec nisko wykształconego - co następuje:

Dopieroż syna z ojca uważywszy, mowię,
Bo ten nie znał litery: Sowa lągnie sowię.
Lecz jeśli gadać ptaka, psa figlów nauczy,
Pląsze niedźwiedź po dudach, choć nie chce, choć mruczy
6.

W tym przypadku autor użył przenośnego zwrotu porównawczego, utartego już w jego czasach w języku polskim, nawiązującego do grania na dudach przez niedźwiedników.

Niewykluczone, że muzyka dudowa rozbrzmiewała niekiedy podczas plenerowych rozrywek urządzanych przez książąt Czartoryskich w Puławach. W każdym bądź razie Adam Jerzy Czartoryski jako chłopiec w wieku około ośmiu lat zadziwiał słuchaczy biegłością w grze na tym instrumencie w czasie zabawy w ludowym stylu w Powązkach pod Warszawą, parku krajobrazowym założonym gdzieś w latach 1770-80 przez jego matkę, księżnę Izabelę7. W puławskim pałacu w dawnym westybulu pierwszego piętra, zwanym Salą Muzyczną lub Salą Kamienną, znajdziemy wizerunek dud wśród rokokowych dekoracji sztukatorskich przedstawiających różne instrumenty muzyczne, projektu prawdopodobnie Jana Zygmunta Deybla z drugiej ćwierci XVIII wieku8. Są to francuskie dudy cornamuse. Dudy o cechach organologicznych polskiego "kozła" możemy zobaczyć w pałacu Małachowskich w Nałęczowie, między rokokowo-klasycystycznymi sztukateriami Sali Balowej, których twórcą był Jan Ferdynand Nax lub Sebastian Zeisel (Zeysler), pod koniec trzeciej ćwierci XVIII wieku9. Trzeba jednak pamiętać, że motywy muzyczne, podobizny instrumentów były modnym, a ponadto wykonywanym według wzorników elementem dekoracyjnym w sztuce europejskiej ubiegłych wieków, zatem dudy z puławskich czy nałęczowskich sztukaterii nie muszą mieć związku z miejscową dudziarską praktyką muzyczną.

Znajomość muzyki dudowej na dawnej Lubelszczyźnie być może sugerują też źródła muzyczne. Chodzi tu o tabulaturę organową Jana z Lublina, powstałą w latach 1537-48 w klasztorze kanoników regularnych laterańskich w Kraśniku. W niektórych zawartych w niej utworach, zwłaszcza w tańcach nr 5, 27 (Paur-Thancz), 29 (Czayner Thancz) i 31 (Hayduczky), można doszukać się pewnych przejawów dudowej melodyki, chociaż chyba niedostatecznie jednoznacznych10.

Warto na koniec zauważyć, że znajomość muzyki dudowej w Polsce minionych wieków była szersza, niż to wynika z potwierdzonych źródłowo miejsc pobytu i działalności dudziarzy. Chodzi nie tylko o to, że nie wszystkie źródła historyczne się zachowały. W znacznej części praktyki dudziarskiej mieli udział wędrowni muzykanci. Mogli więc oni docierać, i zapewne docierali, także na Lubelszczyznę.


Przypisy:
1 Stefan Wojciechowski, Dudarze w Lubelskiem, "Muzyka", 1967, nr 2, s. 65.
2 Stefan Wojciechowski, op. cit., s. 65-67.
3 Stefan Wojciechowski, op. cit., s. 65.
4 Stefan Wojciechowski, op. cit., s. 67.
5 Mirosława Zakrzewska (Dąbrowska-Zakrzewska), Procesy o czary w Lublinie w XVII i XVIII w., "Prace i Materiały Etnograficzne", 1947, t. 6, s. 241-242.
6 Wacław Potocki, Dzieła, 1-3, opracował Leszek Kukulski, słowem wstępnym poprzedziła Barbara Otwinowska, Warszawa 1987 t. 2, s. 276.
7 Ernst von der Brüggen, Polens Auflösung: Kulturgeschichtliche Skizzen aus den letzter Jahrzehnten der polnischen Selbständlichkeit, Leipzig, 1878, s. 209-210.
8 Irena Malinowska, "Przebudowa pałacu w Puławach przez architekta Jana Zygmunta Deybla", [w:] Puławy, red. Stanisław Lorentz, Warszawa 1962, s. 28-30, 32.
9 Władysław Tatarkiewicz, Opole i Nałęczów - Merlini i Nax, "Biuletyn Historii Sztuki" 1956, nr 2, s. 246; Irena M. Laskowska, "Osiemnastowieczny warsztat rzeźbiarski w Puławach i jego twórcy", [w:] Puławy, red. Stanisław Lorentz, Warszawa 1962, s. 48, 55-56.
1036 tańców z Tabulatury organowej Jana z Lublina, wydał w rękopisu i opracował Adolf Chybiński, Kraków, 1948, s. 4, 25, 28, 30.
Skrót artykułu: 

Od kilku już wieków w tradycyjnej praktyce muzycznej Lubelszczyzny nie uczestniczą dudziarze. Jednak nie zawsze tak było. Województwo lubelskie, powstałe w 1474 roku, wchodzi w skład Małopolski, wraz z historycznym województwem krakowskim i sandomierskim, a w małopolskiej dzielnicy kraju muzyka dudowa rozbrzmiewała częściej niż w innych stronach rozległych ziem pierwszej Rzeczypospolitej.

Dział: 

Dodaj komentarz!