Co dobrego w folkowym roku 2024?

Jeszcze w ubiegłym tysiącleciu zaczęliśmy przyjeżdżać na Mikołajki Folkowe, chyba pierwszy raz byliśmy tu w 1997 roku. Folk ma wiele twarzy, a zainteresowanie różnymi jego gatunkami zmienia się, choć zazwyczaj fluktuuje. Można to rozpatrywać z różnych perspektyw: skali, muzyki, jaka jest grana, czy samych gatunków folku. Te zmiany obejmują zarówno muzykę tradycyjną, jak i folkową, tworząc „górki i dołki” na przestrzeni lat. Od dłuższego czasu na scenie folkowej dominuje muzyka tradycyjna, a zainteresowanie folkiem jako całościową koncepcją wydaje się ostatnio maleć. Co roku pojawia się około 100 nowych płyt, czyli średnio dwie tygodniowo. Jak na niszowy gatunek to wynik niesamowity. Przede wszystkim jest to bogata i różnorodna scena, choć trudno nazwać ją rynkiem. Folk obejmuje wiele artystycznych przejawów związanych z muzyką tradycyjną – od źródłowych brzmień, przez etno-jazz aż po muzykę klasyczną.
W ostatnich latach dominującym nurtem na scenie folkowej jest muzyka słowiańska i pogańska. Coraz więcej twórców eksploruje także stylistykę fantasy, która nie ma jeszcze własnej „szufladki” i jest klasyfikowana jako folk. Jednak często niewiele ma to wspólnego z muzyką tradycyjną. Nie da się ukryć, że to obecnie dominujący kierunek na scenie folkowej. Być może nie jest to w pełni widoczne na festiwalach folkowych, ale w środowisku wirtualnym widać, że takich płyt powstaje bardzo dużo. Publiczność jest młoda, zaangażowana, ale ta scena żyje trochę własnym życiem. Festiwale, które nazywają się folkowymi, nie zawsze z nią współgrają.
Na podsumowania roku dla nas jest jeszcze za wcześnie. Zazwyczaj zajmujemy się tym na przełomie lutego i marca, przy kolejnej edycji Wirtualnych Gęśli. Płyt oczywiście jest sporo, ale do końca 2024 roku prawdopodobnie pojawi się jeszcze kilka. Na pewno są długo wyczekiwane albumy, na przykład nowa płyta Kapeli ze Wsi Warszawa czy inne ciekawe wydawnictwa. W 2024 roku pojawiły się też co najmniej trzy płyty z muzyką dziecięcą. To ważne, bo dobrej muzyki dla dzieci jest bardzo mało, a przecież trzeba wychowywać słuchaczy od najmłodszych lat. Problemem nie jest repertuar, tylko to, że niewielu wykonawców decyduje się na taką tematykę. Często muzyka dziecięca to nie są stricte piosenki dziecięce, ale takie, które dzieci mogą zaśpiewać. Nie zawsze są to kołysanki, ale np. wyliczanki i zabawy. Ważne, by to było na poziomie, bo trudno jest zrobić dobrą muzykę dla dzieci. To bardzo wymagający krytycy – jeśli im się coś nie podoba, od razu to odrzucają. Ale jeśli coś im się spodoba, to potrafią słuchać tego przez miesiąc non stop. Muzyka dla dzieci musi więc być na tyle dobra, by rodzic był w stanie ją wytrzymać przez taki czas. Dobre płyty dziecięce to inwestycja. Dzieci zawsze były i zawsze będą nowymi odbiorcami. Dlatego takie rzeczy są potrzebne. Ludzie pytają nawet o albumy sprzed 10–15 lat. Dobrze przygotowana muzyka dla dzieci jest uniwersalna i zawsze na czasie. Na przykład kaseta zespołu Burczybasy sprzed 30 lat z muzyką ludową była bardzo popularna, ale później długo nic podobnego się nie pojawiało. Dopiero kołysanki Prusinowskich czy seria „Mały Kolberg” wypełniły tę lukę, zawierając piosenki, wyliczanki i zabawy. To coś, co zawsze będzie potrzebne – muzyka dla dzieci musi być różnorodna, ale też na poziomie, by nie była infantylna.

Paulina Łaskarzewska i Jan Konador
serwis www.folk.pl 

 

Rok 2024 można podsumować jako czas renesansu i odbudowy festiwali oraz kultury folkowej i tradycyjnej. Mikołajki Folkowe są tego doskonałym przykładem – pełna sala na „Scenie Otwartej” i tłumy uczestników świadczą o dużym zainteresowaniu. Podobnie wyglądało to na innych wydarzeniach, takich jak Pannonica czy Folkowisko, a co więcej, powstają kolejne festiwale i świetne zespoły. Zauważalny jest także rozwój grup wykonujących muzykę in crudo – autentyczną, bezpośrednio odwołującą się do źródeł.
Powrót do muzyki tradycyjnej przebija się w różnych formach, jak sięganie do folku w muzyce metalowej czy rockowej. Bardzo mocna jest scena w tym roku. Jest nadzieja w narodzie. Muzyczne odkrycia? Na pewno Daj Ognia zrobiło bardzo mocny postęp, weszło do najwyższej ligi polskich zespołów. Można już je porównać z Kapelą ze Wsi Warszawa czy z Żywiołakiem. Daj Ognia to bardzo popularny zespół na różnych festiwalach w Europie, występował m.in. na scenie showcase’owej Budapest Ritmo czy wędrował po różnych przestrzeniach w Polsce w czasie dużych tras koncertowych. Dla mnie ta formacja to odkrycie roku i wielka nadzieja na przyszłość polskiej sceny folkowej.

Marcin Piotrowski
Socjolog, animator kultury, dziennikarz, youtuber, specjalista marketingu miejsc. Dyrektor wybranego do grona najlepszych festiwali Europy – Folkowiska. Twórca i koordynator licznych kampanii społecznych. Radny powiatowy, przewodniczący komisji Promocji, Kultury i Turystyki Rady Powiatu Lubaczowskiego.

 

Nie umiem katalogować wydarzeń w pamięci – jest ich tak wiele! Niektóre powtarzalne, inne „jednostrzałowe”, ale są wśród nich takie, które zaczepiają się w świadomości. Trochę się tym wstępem usprawiedliwiam, bo subiektywizm wyboru zawsze kogoś lub coś pomija, a poza tym trzeba się jakoś streścić i zmieścić w odpowiedniej liczbie znaków. Uruchamiam więc pamięć i przywołuję te wydarzenia, które nie tylko uznaję z pewnych powodów za ważne, ale też ze względu na to, że wywołały we mnie pewien rezonans – ucieszyły, zadziwiły, poruszyły, zmusiły do namysłu. Ponieważ od lat idę drogą dwoistą, to wspomnę zarówno o samej muzyce tradycyjnej/folkowej, jak i o dyskursie wokół niej.
Wyjątkowo ważna była dla mnie jubileuszowa X konferencja Polskiego Seminarium Etnomuzykologicznego pod wiele mówiącym tytułem „(RE)eMIGRACJE. Oswajanie obcości – wyzwanie czy obciążenie współczesnej etnomuzykologii?”, a tuż przed nią debata skupiona na problemie badań terenowych, którą poprowadził w Studiu Polskiego Radia im. W. Szpilmana dyrektor PR Dwójka i RCKL – red. Piotr Kędziorek (wśród gości m.in. Ewelina Grygier, Maria Małanicz-Przybylska, Łukasz Smoluch, Remigiusz Mazur- -Hanaj). Pretekstem do rozmowy był tom Kwartalnika „Kultura Współczesna” (wyd. NCK) Etnomuzykolog w terenie. Tereny w etnomuzykologii – pozycja z perspektywy naukowej przełomowa. Druga ważna debata poświęcona była zapotrzebowaniu na muzykę tradycyjną w Polsce, jej indywidualnym wymiarom, ale i komercyjnemu wykorzystywaniu – „Chłopomania czy powrót do źródeł?”; poprowadziła ją Julita Charytoniuk na festiwalu Wschód Kultury/ Inny Wymiar w Białostockim Ośrodku Kultury, przy współudziale NCK, RCKL, Trójki PR i Radia Białystok. Znalazło się miejsce dla muzyki ludowej/ludowości w muzyce także podczas wielkiej interdyscyplinarnej konferencji „Zwrot ludowy – mroczne widmo czy nowa nadzieja?”, przygotowanej przez m.in. Małgorzatę Litwinowicz- -Droździel, M. Małanicz-Przybylską, Magdalenę Lubańską, Michała Rauszera.
Chcę wspomnieć też o istotnym lokalnie, choć jeszcze mało znanym, a wartym nagłośnienia podkarpackim „Tyglu Kultury”, odbywającym się z inicjatywy Oli Kopp i Alberta Stensena w Brzozowskim Domu Kultury, kierowanym przez Jana Florka. Szczęśliwie odbył się również Festiwal „Nowa Tradycja”, którego głównym zwycięzcą zostało bezkonkurencyjne, zjawiskowe trio Suferi, założone przez wybitnego skrzypka Kacpra Malisza. Podczas festiwalu miał swoją premierę niezwykły album z muzyką dla dzieci, choć mnie „Senjawazabawa” (Agata Harz, Marta Maślanka, Katarzyna Szurman, Paula Kinaszewska) jawi się, nomen omen, jako nieco imaginacyjny, nieco surrealistyczny obraz dziecinnych zabaw, widziany jednak i odczuwany przez dorosłych. W tym duchu – powrotów do krain dzieciństwa, ale i jakiejś intuicyjnie odczuwanej dawności, z mocnym osadzeniem w muzycznym „tu i teraz” – ukazywały się co jakiś czas elektryzujące single i teledyski zespołu BIELE (Julita Charytoniuk, Piotr Fiedorowicz, Ulka Murawko). Piękną, wirtuozowską muzykę ułożoną w kontemplacyjny cykl „Brzask” stworzył wybitny multiinstrumentalista Wojciech Lubertowicz.
Udała się poznańskim etnomuzykologom (na czele z Bożeną Muszkalską i Ł. Smoluchem) niesamowita wyprawa badawcza na Madagaskar, która zaowocowała m.in. nagraniem polifonicznie śpiewających lemurów! Ukazał się fascynujący wywiad- -rzeka Tomasza Janasa z charyzmatycznym Maciejem Rychłym – Sztuka wymaga czułości. Ostatecznie i dla mnie był to piękny muzycznie rok – opublikowałam w wyd. For Tune z wymarzonymi Musos (M. Maślanka, Dorota Błaszczyńska-Mogilska, K. Malisz, Aleksandra Demowska-Madejska, Bart Pałyga, Wojciech Pulcyn, W. Lubertowicz i goście: Grażyna Auguścik, Rafał Grozdew, Zosia Zaborowska i Kacper Siejkowski) album „Wandering Songs”.

Weronika Grozdew-Kołacińska
Etnomuzykolożka, pieśniarka o bułgarskich korzeniach, kierowniczka Pracowni Etnomuzykologii Instytutu Sztuki PAN, koordynatorka Pracowni Muzyki Tradycyjnej IMiT (2015–2017) oraz współzałożycielka i prezeska Polskiego Seminarium Etnomuzykologicznego (2016–2021).

 

Rok 2024 był dla polskiego folku wznoszący, wręcz progresywny. Po 10 latach sromoty wreszcie ujrzeliśmy światełko w tunelu. Pojawiła się odrobina nadziei. Znowu mieliśmy plan, znów przyleciały bociany, a słońce w końcu wyszło zza chmur. Po tej długiej, długiej nocy sromoty – nocy sromotnej – pojawiła się miłość w przestrzeni i eterze.
estiwal Muzyki Folkowej Polskiego Radia „Nowa Tradycja” odbył się po dłuższej absencji. Poprzednia ekipa zatrzymała coś, co było świętem muzyki – i to nie tylko muzyki folkowej. Wszystko się zmieniło, kiedy schedę w prowadzeniu Programu II Polskiego Radia przejął Piotr Kędziorek, wcześniej kierownik Radiowego Centrum Kultury Ludowej. Dla mnie to była jedna z lepszych informacji, bo dzięki tej zmianie stopniowo będzie przywracana ranga szeroko pojętej muzyki ludowej: od roots do awangardę, w eterze i na scenie, przede wszystkim na scenach Polskiego Radia.
W 2024 roku odbył się Festiwal Skrzyżowanie Kultur, odbyły się Mikołajki Folkowe – już po raz trzydziesty czwarty. Lubelskie wydarzenie to wielkie święto muzyki folkowej. W tej edycji bardzo wysoki był poziom konkursowy „Sceny Otwartej”. Trudno było wybrać jury spośród zaprezentowanych wykonawców, narady były burzliwe.
Na koniec coś, z czego się szczególnie cieszę, bo to coś, co rezonuje z moimi muzycznymi dziećmi, które się pojawiają na tym łez padole – Kapela ze Wsi Warszawa wydała płytę pt. „Sploty”. Premiera miała miejsce w okolicach października 2024 roku. Przyniosło mi to wiele radości, bo to zupełnie inna muzyka niż dotychczas, zupełnie inna płyta, odwołująca się do kosmologii korzennej, szeroko pojętego, uniwersalnego rozumienia tradycji. Życzę dobrego roku 2025, jeszcze lepszego niż 2024.

Maciej Szajkowski
Muzyk Kapeli ze Wsi Warszawa, redaktor muzyczny Polskiego Radia, dziennikarz.

Skrót artykułu: 

Jeszcze w ubiegłym tysiącleciu zaczęliśmy przyjeżdżać na Mikołajki Folkowe, chyba pierwszy raz byliśmy tu w 1997 roku. Folk ma wiele twarzy, a zainteresowanie różnymi jego gatunkami zmienia się, choć zazwyczaj fluktuuje. Można to rozpatrywać z różnych perspektyw: skali, muzyki, jaka jest grana, czy samych gatunków folku. Te zmiany obejmują zarówno muzykę tradycyjną, jak i folkową, tworząc „górki i dołki” na przestrzeni lat. Od dłuższego czasu na scenie folkowej dominuje muzyka tradycyjna, a zainteresowanie folkiem jako całościową koncepcją wydaje się ostatnio maleć. Co roku pojawia się około 100 nowych płyt, czyli średnio dwie tygodniowo. Jak na niszowy gatunek to wynik niesamowity. Przede wszystkim jest to bogata i różnorodna scena, choć trudno nazwać ją rynkiem. Folk obejmuje wiele artystycznych przejawów związanych z muzyką tradycyjną – od źródłowych brzmień, przez etno-jazz aż po muzykę klasyczną.

(Jan Konador i Paulina Łaskarzewska)

Dział: 

Dodaj komentarz!