Bez kompromisu

Radical Polish Ansambl

Album „Nierozpoznana wieś” Radical Polish Ansambl to z pewnością jeden z ciekawszych fenomenów roku 2024. Bezkompromisowe brzmienie, oryginalność pomysłów, nowatorstwo twórcze – z pewnością każdy, kto słyszał ich nagrania bądź koncerty, mógłby się zgodzić z tym skróconym opisem ich twórczości. W niniejszej recenzji postaram się opisać, na czym polega magia tej płyty.

Wojciech Bernatowicz

    Utwory w albumie w sposób niezwykle świadomy łączą ludowy materiał wyjściowy z koncepcjami eksperymentalnymi i awangardowymi. Otwierający płytę „Zaranny” to oparty na niezwykle delikatnej barwie utwór operujący pomysłami spektralnymi1 – poza materiałem melodycznym, granym przez skrzypce, wyraźnie eksponowana jest technika alikwotowa i elektronicznie wzmacniane składowe harmoniczne. Uzyskany efekt brzmieniowy charakteryzuje się nieziemskim, medytacyjnym charakterem.

    W „Prostakach” z kolei wyraźnie wyłania się wpływ muzycznego minimalizmu – zapętlony, taneczny i czterotaktowy motyw rytmiczno- -harmoniczny na 3/4 grany przez perkusję i smyczki przez niemal połowę utworu opiera się na niezwykle prostym pomyśle muzycznym. Służy to również jako podkład do rytmicznie jednorodnego i melodycznie rozbudowanego tematu skrzypiec. Nałożenie tych dwóch warstw daje efekt zazębiania się, kołowości, perpetuum mobile. Jednak w ostatniej fazie zespół nieco dekonstruuje kompozycję przez wprowadzenie mikrotonów dających efekt naturalności nagrania.

    Trzeci w albumie „Rydz”, utwór ze swadą, swą energię czerpie z rozbudowanej partii perkusyjnej, która, choć brzmiąca ludowo, budzi skojarzenia ze strukturami rytmicznymi wywiedzionymi z muzyki jungle czy drum’n’bass. Warstwa rytmiczna jest tu szkieletem dla całej kompozycji: nieustanność ruchu przeplata się z powtarzalnym i żywym, acz często przerywanym, ruchem smyczków.

    W „Rzewliwym” następuje wyraźne zwolnienie tempa. Elektronicznie zmodyfikowana perkusja wydaje się z początku nieco nienaturalna, ale z czasem wrażenie to zanika – płynne przejście od powtarzalnie wybijanego rytmu do partii smyczków częściowo nastrojem przywołuje utwór otwierający album, lecz pozbawia go elementu eksperymentalności.

    „Kumaki” rozpoczyna chyba najbardziej tradycyjnie brzmiący motyw w albumie – meandrująca melodia skrzypiec na tle melodycznie ograniczonego akompaniamentu ma jednak w sobie coś z nowatorstwa, akompaniament bowiem często rytmicznie się „rozjeżdża”. Daje to niezwykle interesujący efekt, w którym każda fraza wydaje się kolejnym wariantem. Druga część kompozycji to czysty popis tematyczny – w minimalnym rozstrojeniu materiał muzyczny powtarzany jest wielokrotnie, aż do zatarcia jego charakteru. W utworze warto zwrócić uwagę na końcówkę opartą na żywiole czysto perkusyjnym brzmiącym jak bardzo wczesne eksperymenty elektroniczne z lat 50. XX wieku. 

    Początek szóstego utworu na płycie pt. „Ciele” nastrojowo najbardziej zbliżony jest do „Zarannego” i „Rzewliwego”. Długie wartości w powtarzalnej strukturze harmonicznej grane w wolnym tempie rozwijają się w bogato ornamentowaną melodię. Ewolucyjność przebiegu znowu nakierowuje myśli na technikę minimalistyczną – kolejne elementy takie jak ciche uderzenia perkusyjne i nienarzucający się temat wyłaniają się spod powierzchni harmonicznego schematu.

    Szybki, klasycznie ludowy temat w utworze „Derletta” to jedynie pretekst do eksploracji brzmieniowej. Po ok. 1:20 utwór zamienia się w hałaśliwe ludowe techno z mocnym akcentowaniem stopy perkusyjnej i wysokimi smyczkami. Po kilkudziesięciu sekundach jednak następuje niemal całkowite wyciszenie – nerwowy temat i szybkie przebiegi smyczkowe grane piano pianissimo brzmią atonalnie. Rozwój tej fazy utworu kieruje nas znowu w zgiełk wysokich, aktywnych smyczków, po czym zanika. Muzycy bawią się głośnością dźwięku w zasadzie przez całą kompozycję.

    Wstęp do zamykającego album „Genaroi IV” ma z kolei zabarwienie polskiej muzyki eksperymentalnej z lat 60. XX wieku – sonorystyczny materiał z powolnymi glissandami i metalicznymi brzmieniami przeradza się w smętną melodię graną równolegle przez smyczki. Temat znowu jest powtarzany, ale i w tym przypadku to, co najbardziej interesujące, tkwi w szczegółach. Minimalne przesunięcia na gryfie skrzypiec mają efekt „rozstrojenia”, który nadaje każdemu powtórzeniu czegoś nowego, dzięki czemu schemat przestaje być schematyczny.

    Album „Nierozpoznana wieś” stanowi niezwykle interesującą pozycję pod kątem zarówno muzycznym, jak i koncepcyjnym. Jego spójność budowana jest na dwóch filarach – jednorodności materiału wyjściowego (muzyka ludowa) i różnorodności technik jego przetworzenia (style kompozytorskie XX wieku). Mimo iż takie eksperymenty w polskim folku stanowią relatywnie sporą część rynku, to rzadko można mówić o tak erudycyjnej i jednocześnie cieszącej ucho muzyce. I chyba to jest najmocniejsza strona Radical Polish Ansambl, mianowicie świadomość tego, jakie szerokie możliwości daje rozpoznanie różnych perspektyw twórczych.

Muzyka spektralna – prąd estetyczny w muzyce II poł. XX wieku, którego wyróżnikiem jest położenie nacisku na tworzenie harmonii i barwy utworu za pośrednictwem generowanych lub wykonywanych na instrumentach akustycznych składowych harmonicznych danego dźwięku.

Redakcja na stronie Julia Wolny, studentka e-edytorstwa i technik redakcyjnych.

Skrót artykułu: 

Album „Nierozpoznana wieś” Radical Polish Ansambl to z pewnością jeden z ciekawszych fenomenów roku 2024. Bezkompromisowe brzmienie, oryginalność pomysłów, nowatorstwo twórcze – z pewnością każdy, kto słyszał ich nagrania bądź koncerty, mógłby się zgodzić z tym skróconym opisem ich twórczości. W niniejszej recenzji Wojciech Bernatowicz opisuje, na czym polega magia tej płyty.

Dział: 

Dodaj komentarz!