Archiwa albo hydra nienajedzona

Lato zawsze podsuwa tematy felietonowe, ponieważ dużo się dzieje. Nawet coraz więcej każdego roku! Choć konteksty muzyki tradycyjnej i kultury ludowej zmieniły się zasadniczo, bo ich rola użytkowa mocno podupadła, to sam folklor (czy jakaś jego część – muzyka) ma się całkiem nieźle. Patrzę na to z lotu ptaka (którym powoli się staję) czy z innego środka transportu, przemierzając festiwale i przeglądy porozsiewane licznie po całej Polsce.

Podczas każdego z wydarzeń natknąć się można na bezcenne skarby pamięci, przywoływane przez coraz młodszych odkrywców tej muzyki i kultury. W Kolbuszowej dzieci i młodzież imponują jakością wykonania instrumentalnego – to głównie skrzypaczki i skrzypkowie konkurujący ze sobą ciekawymi utworami wygrzebanymi z pamięci dziadków, rodziców lub archiwów. W Bedlnie, gdzie byłam po raz pierwszy, muzykanci grający na harmonii polskiej lub akordeonie w kapelach ze skrzypcami prezentują wysoki poziom techniczny, ale nie stronią od modalnych oberków czy kujonów. W Kazimierzu erupcja młodości i talentów – zarówno podczas rywalizacji głównej, jak i konkursu Mistrz i Uczeń. Pojawiły się ciekawe pieśni rodem z XIX wieku, albo i wcześniejsze, stylowo śpiewane, traktowane jako własne dziedzictwo. Liczne kapele dudziarskie – fenomen Wielkopolski, gdzie odrodziła się muzyka dudziarska wykonywana i uczona w licznych szkołach oraz szkółkach!

Skąd czerpane są te wspaniałe utwory: oberki, polki, kujawiaki, improwizacje z wariantami, pieśni obrzędowe o archaicznych skalach i tekstach oraz wiele innych gatunków muzyki tradycyjnej, która podobno jest w zaniku? Tu dochodzę do sedna, myśli, która przyświecała mi w pisaniu tego felietonu, czyli Etnofonu. Etnofon.pl to wielki zbiór cyfrowy Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk, który imponująco się rozwija. Gromadzi liczne, rozproszone po Polsce i instytucjach, zbiory muzyki tradycyjnej oraz nowe nagrania. To dzieło dr. Jacka Jackowskiego i jego współpracowników, których jest niemało. Wszyscy jak natchnieni pracują nad zbiorami, dbają, by utwory były świetnie opisane (z podaniem danych o wykonawcy, regionie, miejscowości, kontekście, autorze nagrania, informacji o tym, z jakich zbiorów pochodzi zapis itd.) i aby mogły służyć pokoleniom.

Przypomnę, że zbiór tworzony i gromadzony przed II wojną światową pochłonęła ta właśnie wojna i powstanie. Przez to całe opracowanie dźwiękowych zbiorów trzeba było rozpocząć od nowa. Chwała więc tej drugiej Akcji Zbierania Folkloru Muzycznego i jej twórcom na czele z Jackowskim. Tym razem zbiór będzie zabezpieczony, bo cyfrowy i z kopiami, a centralnie gromadzone nagrania – dostępne dla każdego, kto się zarejestruje i wypełni stosowny formularz. To naprawdę niewiele! A ci, co narzekają, niech docenią ogrom pracy i użyteczność Etnofonu, nawet jeśli, cytując, to: „hydra nienajedzona”. Przez uprzejmość nie wspomnę nazwiska autora tej wypowiedzi, ale sama żywię nadzieję, że ta „hydra” wciąż będzie rozszerzać się o coraz to nowe zbiory i kolekcje nagraniowe, ponieważ dzięki temu zajmie się nimi najbardziej profesjonalny zespół w Polsce, dając im długie życie z myślą o następnych pokoleniach!

Maria Baliszewska

Skrót artykułu: 

Maria Baliszewska o archiwach etnomuzykologicznych.

Dział: 

Dodaj komentarz!