Artykuły autora: Małgorzata Jędruch - Włodarczyk

Elektronika w muzyce folkowej. Moda czy konieczność?

118 (3 2015) Autor: Grzegorz Tomaszewski, Autor: Małgorzata Jędruch - Włodarczyk, Autor: Aleksandra Członka, Autor: Piotr Maślanka Dział: Sonda To jest pełna wersja artykułu!

To może dziwnie brzmi, ale pierwsze sukcesy jako muzyk odniosłem, uprawiając muzykę elektroniczną. Festiwal Muzyki Elektronicznej w Kielcach w 1984 roku wygrało trio Teraz w składzie: Karol Kruś – gitara 12-strunowa, Robert Babicz – Hohner Strig Performer, Grzegorz Tomaszewski – fidola Fischera wzbogacona o efekty pogłosowe, wydobywające się z polskiej kamery pogłosowej marki Sochor. Później używałem także chorusu i flangera.

(Grzegorz Tomaszewski)

Sekretne małżeństwo

95 (sierpień 2011) Autor: Małgorzata Jędruch - Włodarczyk Dział: Recenzja w Gadkach To jest pełna wersja artykułu!

"Tajno bijav" mnie zaniepokoiło. Zaniepokoiło mnie perfekcją brzmienia, znakomitą realizacją dźwiękową, mistrzowskim wykonaniem, skończoną konstrukcją muzycznej opowieści. Otrzymałam album, w którym został zamknięty dźwiękowy świat fascynacji i miłości zespołu "Čači Vorba", w nieledwie pięćdziesięciu minutach. Otrzymałam historię, która nie będzie podlegała naturalnym przemianom i których słowa, dźwięki zawsze będą następowały po sobie, w tym samym czasie i w tej samej kolejności. Będą zawsze brzmiały równie doskonale. A jednak rodzą się wątpliwości dotyczące samej istoty współczesnego świata - naszej chęci dokonywania zapisów wrażeń, emocji, tworzywa, sztuki, w końcu eksponowania ich w dotykalny i materialny sposób, aby...?

Historia Folkowego Fonogramu Roku

68 (kwiecień 2007) Autor: Małgorzata Jędruch - Włodarczyk Dział: Konkurs To jest pełna wersja artykułu!

Gdy w 1998 roku Radiowe Centrum Kultury Ludowej zorganizowało pierwszy konkurs dla młodych wykonawców muzyki folkowej "Nowa Tradycja", lubelskie Folkowe Mikołajki były całkiem dobrze "opierzonym" festiwalem, a jego organizatorzy podejmowali kolejne próby rozszerzając jego formułę. Sama zaś Orkiestra Świętego Mikołaja zrealizowała pomysł na kolejne swoje wydawnictwo. Ukazała się "Kraina Bojnów" i to ona spośród dziewiętnastu zgłoszonych płyt okazała się najciekawszą i otrzymała tytuł "Folkowego Fonogramu Roku".

Listy do... (4) Warszawa, 1 października 2002 roku

40 (październik 2002) Autor: Małgorzata Jędruch - Włodarczyk Dział: Felietony To jest pełna wersja artykułu!

Witam Cię znów – tym razem po dłuższej, jakże przyjemnie rozleniwiającej – przerwie. Miałam wiele szczęścia – byłam w Twoim ukochanym kraju i nie ucierpiałam podczas żadnego z kataklizmów. I coś, co było moim udziałem, moim przeżyciem i pozostanie żywym wspomnieniem, w takich kilku urywanych myślach Ci opowiem.

Listy do... (2) Warszawa, 24 kwietnia 2002 roku

37 (czerwiec 2001) Autor: Małgorzata Jędruch - Włodarczyk Dział: Felietony To jest pełna wersja artykułu!

Rozpocznę dziś od przytoczenia pewnej bajki: „Książę Tamino na prośbę Królowej Nocy i z nakazu własnego serca pragnie uwolnić jej córkę, Paminę, więzioną rzekomo przez złego czarownika Sarastra. Z polecenia Królowej ma mu w tym pomagać ptasznik Papageno, któremu w nagrodę obiecano upragnioną małżonkę. Dla ochrony przed niebezpieczeństwami trudnego przedsięwzięcia Tamino otrzymuje czarodziejski flet, Papageno zaś – czarodziejskie dzwoneczki. Po przybyciu do państwa Sarastra obaj zaczynają się domyślać, że wprowadzono ich w błąd: Sarastro jest kapłanem służącym prawdzie, doskonałości i szlachetności, Paminę zaś przetrzymuje po to tylko, by uchronić ją przed zgubnym wpływem matki – władczyni złych, ciemnych mocy. Trudne próby przejść muszą Tamino i Papageno, wykazać się hartem ducha, odwagą i wewnętrzną dyscypliną, zanim Sarastro przyjmie ich ostatecznie do swego słonecznego świata i połączy – Tamina z Paminą, a Papagena z jego wymarzoną Papageną.” (L.Kydryński – „Opera na cały rok”)

Listy do... (3) Warszawa, 30 maja 2002 roku

38-39 ((1-2) 2002) Autor: Małgorzata Jędruch - Włodarczyk Dział: Felietony To jest pełna wersja artykułu!

Witam Cię, Alberto!

W ostatnim czasie próbowałam oddalić się nieco od „Nowej Tradycji”, ponieważ obudziły się we mnie obawy, czy nie nazbyt emocjonalnie związana jestem z tą imprezą, czy nie tracę obiektywizmu i trzeźwego osądu spraw. To nie zgadzałoby się z moim pojmowaniem uprawiania zawodu dziennikarza jako dokumentalisty i obserwatora współczesnych czasów, jako pośrednika w przekazywaniu informacji o wydarzeniach i ludziach je tworzących, pomocnika w dokonywaniu ocen dzięki dostarczaniu możliwie najpełniejszej wiedzy.