Artykuły z działu: Podróże

Jubileusz Lublin

131 (4 2017) Autor: Jerzy Frąk Dział: Podróże

No i stało się. Czekaliśmy, czekaliśmy, no i się doczekaliśmy. Lublin obchodzi 700-lecie. A właściwie nadanie 15 sierpnia 1317 r. praw miejskich przez miłościwie nam panującego księcia Władysława, późniejszego króla zwanego przez potomnych Łokietkiem – choć nikczemnego wzrostu (jak mówił o sobie Wołodyjowski), to wielkiego duchem. Prowadząc dość burzliwe rozgrywki wojenno-polityczne, władca znalazł jeszcze czas, żeby z grodu kasztelańskiego zrobić Lublin miastem (co podniosło jego prestiż). Łokietek dał nam korzystne prawo magdeburskie, które było wtedy najlepsze, ale najstarszy herb nie był udany i w niczym nie przypominał dzisiejszego koziołka. Najpierw była głowa kudłatego, czarnego capa, będącego też na oficjalnej pieczęci, której odcisk (z kopii) można uzyskać w muzeum Piwnica pod Fortuną. Dzięki takiemu herbowi nasi nie mieli lekko. Mówili, że jadą kozi kupcy z koziego grodu, a za nimi beczano, meczano itp.

fot. J. Frąk: Kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny Zwycięskiej

Trochę Azji, trochę Afryki Muzyczne podróże roku 2016

130 (3 2017) Autor: Maria Pomianowska Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Maria Pomianowska jest wybitnym muzykiem, pedagogiem, animatorem muzyki na wielu kontynentach, najlepszym ambasadorem polskiej kultury na świecie, jakiego można sobie wyobrazić! Za sprawą swoich niezwykłych pasji, muzykowania na fidelach kolanowych i poznawania odległych tradycji muzycznych, jest niemal ciągle w drodze. Tym razem z czytelnikami „Pisma Folkowego” dzieli się wrażeniami z muzycznych podróży roku 2016.

Fot. M. Pomianowska: Quanzhou (Chiny), maj 2016

Święta, święta i… znów święta Jak trafiliśmy na Dashain i Tihar w Nepalu

128-129 (1-2 2017) Autor: Joanna Zarzecka Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Fot. J. Zarzecka: Święto Tihar. Sypanie mandali w Pokharze

Pies jest „ubrany” w wianek z pomarańczowych aksamitek, na głowie ma nalepioną łatę ze świętych mazideł (tika). Znosi te dekoracje i zainteresowanie publiczności z godnością. Właśnie zeszliśmy z grupą przyjaciół z gór po wielodniowym trekkingu dookoła Manaslu (na ośmiotysięcznik wprawdzie się nie wspinaliśmy, ale oglądaliśmy go bardzo dokładnie z każdej strony), a tu takie widoki. Inne psy biegające po wiosce z kamienia również mają wianki na szyjach i wylegują się syte na progach domostw.

W odcieniu czerwieni Nepal

127 (6 2016) Autor: Paweł Goleman Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Poranek przywitał nas rześkim powietrzem i wiszącymi, ciemnymi chmurami. Wyglądały one na pozostałości monsunu, który skończył się ledwie kilka dni temu. Nie dość, że gościł w Nepalu o dwa tygodnie dłużej, to jeszcze wykazał się dużą aktywnością. Idąc przez kilka poprzednich dni głęboką doliną Budhi Gandaki, często mijaliśmy świeże, niewielkie osuwiska, które potrafiły zrzucić drogę wprost do rzeki. Śladem po starej ścieżce była cieniutka linia przedeptana przez miejscowych, prowadząca w poprzek stromego zbocza.

Fot. tyt. P. Goleman: Serang Gompa. Kuchnia klasztorna

Z biegiem Bystrzycy Lubelszczyzna

126 (5 2016) Autor: Jerzy Frąk Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

,,Cudze chwalicie swego nie znacie’’ – często można usłyszeć lub przeczytać, że tylko jeżdżąc po świecie, można coś ciekawego przeżyć lub zobaczyć, bo u nas nie ma nic interesującego. Nic bardziej mylnego. Nie tylko Polska, ale i nasza Lubelszczyzna jest bardzo ciekawym terenem do wędrówek i odkrywania wielu zaskakujących historii.

Fot.tyt. J. Frąk: Bystrzyca, XVI wiek. Obraz "Silencium" w miejscowym kościele

Kraina różnorodności Rumunia

122-123 (1-2 2016) Autor: Ewa Zabrotowicz, Autor: Grzegorz Misztal Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Rumunia to kraj, który intryguje i zachwyca swoją różnorodnością. Można tu znaleźć wszystko: góry i morze, tętniące życiem miasta i wioski, w których czas się zatrzymał, zamki jak z baśni, malowane klasztory, średniowieczne miasteczka, wciąż żywy i kultywowany folklor, zapierające dech w piersiach krajobrazy i brzydkie relikty epoki komunizmu. Oto subiektywna relacja z pierwszych odwiedzin w tym niezwykłym miejscu.

W krainie z kamienia Epir grecki

121 (6 2015) Autor: Tomasz Kozłowski Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Pod szczytem góry gra ludowa orkiestra, a przenikliwe dźwięki klarnetu niosą się w doliny okolic Metsowa. Trwa zabawa, zorganizowana z okazji wydarzeń artystycznych w tamtejszej Pinakotece. Wiele rodzin przyszło z miasteczka stromą ścieżką wiodącą przez iglasty bór, zarośla jałowców i okazałych paproci, aby spotkać się i zatańczyć właśnie tu, z widokiem. Klarnet jest w tych stronach podstawowym instrumentem. Nie sposób wyobrazić sobie bez niego muzyki greckiego Epiru, górskiego regionu przylegającego do granicy z Albanią.

Camino Santiago de Compostela

119 (4 2015) Autor: Aneta Winiarska Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

O pielgrzymkach do Santiago de Compostela pisze się i mówi bardzo wiele. Jest coś niezwykłego w tym, że w czasach, kiedy Europa Zachodnia stała się de facto terenem postchrześcijańskim, kiedy do regularnego praktykowania, uczęszczania do kościoła przyznaje się mniej niż 5% społeczeństwa, a łamy popularnych, zachodnich czasopism wypełnione są po brzegi anonsami różnych wróżek oraz centrów dalekowschodniej medytacji – co roku najstarszym szlakiem pielgrzymkowym Europy podąża ok. 300 tys. pielgrzymów. Z różnych krajów, kontynentów, w różnym wieku, z większymi lub mniejszymi plecakami.

Od wiolonczeli do sarangi

118 (3 2015) Autor: Maria Pomianowska Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Z muzyką arabską zetknęłam się jako nastolatka. Od razu poczułam rezonans w sercu. W latach 80-tych moim pierwszym nauczycielem arabskich skal i form muzycznych był prof. Farhan Sabbagh, Syryjczyk. Farhan był osobą, która nauczyła mnie podstaw improwizacji i wprowadziła w magię arabskich form muzycznych mocno przesyconych ćwierćtonami. Muzyka arabska, a zaraz potem indyjska, stała się dla mnie mentalnym pomostem pomiędzy muzyką europejską a etniczną całego świata.

Cień wielkiej góry Ameryka Południowa

116-117 (kwiecień 2015) Autor: Paweł Goleman Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Do Potosi przyjechaliśmy równo ze wschodzącym słońcem. Było kilka minut przed szóstą rano. Wyszliśmy przed dworzec, szukając jakiegoś transportu do centrum. Nie było to trudne, należało tylko iść za współpasażerami, z którymi przyjechaliśmy z La Paz. Jeden zakręt w lewo i już stoimy na przystanku. Po chwili podjeżdża miejski autobus. Wsiadamy i po 20 minutach jesteśmy na głównym miejskim placu. Zrzucamy plecaki pod kościołem i idziemy na poszukiwanie noclegu. Godzina jest wczesna, my trochę niewyspani. Chodzimy po wąskich i pustych uliczkach. W końcu trafiamy na całkiem ładnie wyglądający hostel „La Casona”. Przeszklone drzwi, w środku dziedziniec z dużą ilością przyjemnego cienia. Akurat jest wolny pokój dziesięcioosobowy. Cena nam odpowiada – 45 boliwianów (22,5 zł). Podoba nam się tu, ale dla zasady idziemy do hostelu znajdującego się naprzeciwko. Okazuje się, że ów przybytek w połowie działa, a druga połowa jest w remoncie. Obsługa nic nie wie. Grzecznie dziękujemy i wracamy do naszego pierwszego wyboru. Chwila na zameldowanie i idziemy spać.

Finlandia - polowanie na zorzę

113 (sierpień 2014) Autor: Ewa Kowalik Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Wyjeżdżając na wymianę studencką o samej Finlandii niewiedziałam zupełnie nic. Miałam jakieś mgliste wyobrażenie,że nocą mają tam zorze polarne, a zimy są okrutnei długie. Trzy lata pobytu nieco zmieniły moje myślenieo tej krainie.

Z wizytą w Iranie

110-111 (kwiecień 2014) Autor: Daniel Kornas Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Podczas ostatniej nocy zostajemy zaproszeni do domu jednegoz chłopaków. W drzwiach wita nas ojciec rodziny, pochwili z uśmiechem na twarzy przynosi domowe wypiekioraz… tradycyjną aparaturę do palenia opium.

Na granicy kultur. Lesvos Muzyka i spotkania

109 (grudzień 2013) Autor: Tomasz Kozłowski Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Ajasos jest jedną z największych i najpiękniejszych górskich osad wyspy Lesvos (Mitilini). Skrywa się pośród zalesionych zboczy masywu Olimbos, miejscowego Olimpu (968 m n.p.m.). Mieszkańcy mówią tu archaicznym dialektem ajasotika, mało zrozumiałym dla reszty wyspiarzy. Miasteczko jest dumne ze swojej tradycji. Do dziś działa tu wiele warsztatów ludowego rękodzieła. Rzeźba w drewnie oliwnym, ludowe meblarstwo, garncarstwo, tkactwo. Wyśmienite są także przetwory miejscowego koła gospodyń. Jest wrzesień i na progach domów wygrzewają się w słońcu pierwsze zebrane kasztany: obok Ajasos rozciąga się największy na północnym Morzu Egejskim las kasztanów jadalnych.

4x4x4 czyli cztery stany na czterech kołach we czwórkę Część II

108 (paŸdziernik 2013) Autor: Paweł Goleman Dział: Podróże To jest pełna wersja artykułu!

Osz to jeden z największych bazarów w Azji Środkowej. Bardzo chaotyczny, ciężko się w nim odnaleźć. Nietrudno zauważyć, że spora część bazaru jest zniszczona, widać ślady ognia. Dwa lata temu Kirgizi pogonili z miasta mieszkających tu od pokoleń Uzbeków. Sytuacja etniczna w całej Azji Środkowej jest napięta. Urazy wywodzi się jeszcze z czasów ZSRR, kiedy to wyznaczono granice republik, nie licząc się ze względami narodowościowymi. Stąd Tadżycy zamieszkujący południowo-wschodnią część Uzbekistanu, Uzbecy mieszkający w części Doliny Fergańskiej, należącej już do Kirgizji. Właśnie Uzbecy zostali ostatnio ponownie wyrzuceni z miasta. Pewnie za dobrze im się wiodło, bo uchodzą za pracowitych i dobrych kupców.